Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W 80 dni do wakacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W 80 dni do wakacji. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 sierpnia 2015

Podsumowanie wyzwania W 80 dni do wakacji

Wydaje się to niemożliwe ale dotrwaliście ze mną do końca wyzwania! Już jutro wybieram się na zasłużone wakacje ale zanim to nastąpi, kilka słów podsumowania. Jak pamiętacie, 80 dni temu podjęłam walkę sama ze sobą, o lepsze samopoczucie i wygląd. Żeby mieć większą motywację postanowiłam dzielić się z Wami swoimi postępami oraz pomysłami na posiłki i treningi. Tak powstało oryginalne wyzwanie W 80 dni do wakacji.

Początkowo próbowałam swoich sił sama i z pomocą mojej siostrzenicy, ale gdy po 20 dniach efekty (mierzenie pierwsze) nie były zadowalające zaczęłam korzystać z porad Karoliny Gołaś, która jest doradcą żywieniowym, prowadzi też bloga Analityka Dietetyczna.  Wtedy nastąpiły ogromne zmiany w moim żywieniu, o czym możecie przeczytać w poście – Zmiany w wyzwaniu W 80 dni do wakacji. Kolejne etapy (mierzenie nr 2 i mierzenie nr 3) były już zdecydowanie lepsze.

Jak wygląda sprawa teraz, kiedy wyzwanie dobiegło końca? Całkowita utrata wagi to 5 kilogramów oraz w sumie zgubionych 30 centymetrów. Czy to nie jest zadowalające? Jak na taki czas i zdrowe odchudzanie zdecydowanie jest! Czuje się lżejsza, moja cera promienieje, włosy i paznokcie w coraz lepszej kondycji, skóra bardziej napięta a spodnie zjeżdżają z tyłka! No dobrze, ale co dalej spytacie... Przede mną dwa tygodnie wakacji, czyli słońce, woda i relaks. A to wszystko żeby potem wrócić i walczyć dalej, bo to co osiągnęłam do tej pory jest tylko częścią mojego założenia. 

Czego nauczyłam się przez te 80 dni?
- Samodyscypliny i samokontroli jeśli chodzi o odżywianie.
- Zdrowszego komponowania posiłków.
- Tłuszcz ale ten zdrowy nie jest moim wrogiem a wręcz sprzymierzeńcem do osiągnięcia celu. 
- Dobry wycisk na siłowni może być lekiem na całe zło.
- Kontrolowany "Cheat"  raz w tygodniu, jeszcze nikomu krzywdy nie zrobił. 

Dziękuję mojej siostrzenicy Patrycji oraz Karolinie za pomoc nie tylko przy układaniu i nadzorowaniu diety ale również za bycie ze mną i stałą motywację. Bez Was nie dałabym rady!



A teraz biorę swoje bikini i lecę korzystać z uroków wakacji !


Do zobaczenia wkrótce J

wtorek, 28 lipca 2015

Centymetr prawdę Ci powie - 3 mierzenie!

Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie trzeciego etapu wyzwania. Wczoraj minęło dokładnie 60 odkąd zaczęłam swoją walkę. Poprzednie dwa posty z pomiarami znajdziecie tutaj -> 1 mierzenie i 2 mierzenie. 
Przechodząc od razu do sedna w końcu drgnęła waga :) Od poprzedniego mierzenia jestem lżejsza prawie o 2 kg. Ale co najważniejsze...brzuch -5 cm, talia -2 cm, biodra -4 cm, w udach i łydce ubyło po 1 centymetrze, pośladki -3 cm. 

Jak widzicie, jest progres. Pomoc Karoliny i moja praca okazują się być działającym mechanizmem.
Co mogę powiedzieć więcej? Czuję się znakomicie i nie jest to tylko efekt coraz luźniejszych spodni. Jak już wspominałam w postach, lepiej sypiam, bardzo poprawiła mi się cera, moje ciało jest coraz bardziej napięte. Nadal czeka mnie dużo pracy ale im lepsze rezultaty tym większy zapał – tak to już działa :)
Nauczyłam się kolejnych, nowych przepisów i wiele następnych czeka w kolejce. Okazuje się, że naprawdę sporo fajnych smakołyków można ba! nawet trzeba jeść na diecie. W większości przypadków nie odczuwam głodu ani większego zmęczenia. Oczywiście chciałabym żeby rezultaty były jeszcze większe i jeszcze szybciej ale zdecydowałam się na zdrowe odchudzanie, więc musi to trochę trwać, żebym nie musiała się martwić o nagły powrót niechcianych kilogramów!


Podsumowując, z obecnych efektów jestem zadowolona i  pozytywnie nastawiona do dalszej walki.
A teraz,  zapraszam na kolejne 20 dni ze mną, bo zaczynamy 4 i zarazem ostatni etap wyzwania W 80 dni do wakacji.



środa, 8 lipca 2015

Centymetr prawdę Ci powie - 2 mierzenie!

2 etap wyzwania W 80 dni do wakacji już za mną. Przypominam, że moje wyzwanie uległo modyfikacji (Zmiany w wyzwaniu W 80 dni do wakacji) ponad tydzień temu, kiedy zaczęłam korzystać z pomocy doradcy żywieniowego, Karoliny Gołaś, która promuje zdrowe odżywianie prowadząc fanpage Analityka dietetyczna. Zapraszam do odwiedzenia jej strony. 

Pamiętacie jakie były efekty po 1 etapie? Jeśli nie, zapraszam do zapoznania się z postem Centymetr prawdę Ci powie. 

A teraz, przechodzimy do konkretów :) Wyniki mierzenia po 2 etapie:

W sumie straciłam 7 cm co uważam za całkiem przyzwoity wynik. W szczegółach wygląda to tak: 2 cm w brzuchu, 1 cm w tali, 2 cm w biodrach i 2 cm w udach. Tym razem nie zmienił się obwód pośladków ale do tego wrócę za chwilę. Weszłam również na wagę i choć nie ma dużej różnicy ( niecały kilogram) to jest mimo wszystko jakiś ruch w dół.

Co do innych korzyści? Zdecydowanie zmienia się wygląd mojej skóry,  która po trochu staje się gładsza i bardziej sprężysta – mówię tu o nogach i pośladkach. Jest to obserwacja nie tylko moja ale i P. który uwierzcie mi nie jest typem, który będzie mi kadził tylko po to, żebym poczuła się lepiej ;) Tak więc, jest to duża zmiana, która idzie w bardzo dobrym kierunku. Dodatkowo, mimo, że delikatnie to już zauważalnie podniosły mi się pośladki i zaczynają pojawiać się na nich zarysy mięśni.

Dodatkowo moje samopoczucie jest bardzo dobre a energia do działania (poza oczywiście momentami słabości, kiedy najadłabym się czekolady albo makaronu do porzygu :D ) jest ogromna. Hmm i teraz jak o tym pisze, przyszło mi do głowy, że lepiej sypiam, co w moim przypadku jest zbawienne.

Coraz lepiej idzie mi komponowanie posiłków z głowy a nie z kartki chociaż, wpadki się zdarzają – jak tylko zobaczyłam w Polskim sklepie świeżą dostawę żółtej fasolki, zakupiłam mniej więcej wiadro i dumnie przyniosłam do domu. Po czym zerknęłam w notatki i tak o to P. ma zapewniony jadłospis na najbliższe kilka dni a ja mogę sobie co najwyżej powąchać ;) Ale np. dzięki zaleceniom Karoliny, przypomniałam sobie jak bardzo lubię wątróbkę wieprzową (wiem –sick!)  i pierwszy raz po wielu latach, znowu zaczęłam ją jeść!

Gdzie jest haczyk? A no jak zapewne wiecie, nie ma wyników bez ciężkiej pracy szczególnie jeśli chodzi o prace nad sylwetką i mimo, że brzmi to wszystko lekko, łatwo i przyjemnie to nie do końca taka jest rzeczywistość.  Ale zmiany nawyków w stylu życia zajmują czas i energię – wie to każdy, kto spróbował.

Niestety cały czas mam problem ze zgubieniem tkanki tłuszczowej na brzuchu, rękach i udach  a co dopiero mówić o mięśniach i wiem, że w tym  temacie bardzo dużo pracy przede mną. Ale cieszę się, że zmiany robią się coraz bardziej widoczne, co tylko napędza mnie do dalszej pracy nad sobą.

Czego brakuje mi najbardziej? Makaronu, czerwonego wina i sera.

Z czym mam największy problem? Ze śniadaniami, które ponieważ na obecną chwilę muszą się składać z białka, tłuszczy i warzyw to zupełnie nie wpisują się w moje smaki i przyzwyczajenia.

Co podoba mi się najbardziej? Stały nadzór i pomoc Karoliny, która nie tylko stara się na bieżąco korygować błędy ale też z anielską cierpliwością odpowiada na miliony pytań! Poleciła mi również serię treningów z Fitness Blender, którą uwielbiam i wpisały się one na stałe w mój grafik.

I tak o to, naładowana pozytywną energią zaczynam kolejny etap wyzwania a przede wszystkim walki o siebie!


Trzymajcie kciuki :)




niedziela, 5 lipca 2015

Cukinia z ryżem i jajkiem - czyli pierwszy przepis bezglutenowy na moim blogu

Jak wiecie, ze względu na problemy ze zrzuceniem zbędnych kilogramów, odstawiłam między innymi produkty glutenowe (tutaj znajdziecie więcej na ten temat -> link) .W związku z tym na moim blogu będą się pojawiały przepisy, które może i Wam ułatwią przygotowanie takich posiłków.

Zaczynamy od prostego przepisu na ryż z cukinią i jajkiem.

Potrzebne będą (składniki na dwie porcje):
1 cukinia
100 gram ryżu (u mnie brązowy)
3 jajka
Sól, pieprz
1 łyżka masła klarowanego
Natka pietruszki, szczypiorek lub inna ulubiona zielenina
Oregano lub zioła prowansalskie

Przygotowanie:
Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Cukinie myjemy (nie obieramy) i kroimy w niedużą kostkę. Podsmażamy na łyżce masła klarowanego, doprawiamy odrobinę sola i pieprzem. Do cukinii dorzucamy ugotowany ryż i smażymy jeszcze chwilę. Na koniec wbijamy jajka, dokładnie mieszamy, smażymy aż będę całkowicie ścięte i doprawiamy do smaku.
Podajemy z ulubioną zieleniną – u mnie natka pietruszki. Ja do tego zrobiłam kotlety z polędwicy wołowej - danie pierwsza klasa!


Smacznego!


wtorek, 30 czerwca 2015

Pierwsze dni wyzwania W 80 dni do wakacji po zmianach :)

Pierwsze dni  bez glutenu i nabiału, czyli wyzwanie W 80 dni do wakacji po zmianach -> link

Jak się czuję? O dziwo całkiem nieźle, chociaż przechodząć dziś koło piekarni prawie zemdlałam jak dotarł do mnie zapach bułeczek. Co ciekawe, nie jadam ich już od bardzo dawna ale to własnie teraz naszła mnie na nie ochota :)

Plan który dostałam od Karoliny, o której już Wam wspominałam, składa się teraz z 3 głównych posiłków i 1 przekąski, która u mnie wypada między śniadaniem a obiadem. Jak to wygląda w praktyce? Poranek zaczynam niezmiennie od szklanki wody z imbirem i cytryną. Pamiętacie jeszcze jak się robiło ten cudowny napój? Jeśli nie to przepis znajdziecie na dole posta*. Następnie śniadanie, które jem w biurze, potem przekąska i obiad, które również załapują się na czas pracy, a wieczorem, po treningu, kolacja. Ogólne zasady będziecie mogli obserwować na podstawie jadłospisów które będą pojawiały się regularnie, jak do tej pory.

No i oczywiście dalej duża dawka ruchu!

Jak pierwsze odczucia? Chociaż staram się myśleć w kategoriach - co mi wolni jeść a nie czego nie wolno to mega ciężko przestawić się na nie owocowe a przede wszystkim bez nabiałowe śniadania. Sporo pracy nad planowaniem posiłków. Wczoraj zaraz po śniadaniu szybko poczułam głód ale gdzieś w między czasie o nim zapomniałam. Dzisiaj już takiego efektu nie czułam. Natomiast generalnie odczuwam głód mniejszy bądź wiekszy między posiłkami, ale podejrzewam, że to kwestia przestawienia organizmu. Jak narazie jestem pełna energii i optymizmu do walki o lepszą siebie :)


A wy co myślicie o diecie bez glutenu i nabiału? 


*przepis na oczyszczająco rozbudzający napój z imbirem i cytryną znajdziecie tutaj -> link


niedziela, 28 czerwca 2015

Zmiany w wyzwaniu W 80 dni do wakacji.

Dzisiaj trochę o tym, jakie wprowadzam zmiany w swoim wyzwaniu W 80 dni do wakacji, po konsultacji z doradcą żywieniowym Karoliną Gołaś.  Mówiłam Wam że,   wprowadzone przeze mnie zasady nie przyniosły oczekiwanych rezultatów więc postanowiłam skorzystać z pomocy osoby z większym doświadczeniem aby moje odchudzanie stało się bardziej efektywne ale i zdrowe. Po wnikliwej analizie moich dotychczasowych działań i celów, oraz reakcji na niektóre produkty i potrawy (przede wszystkim ciągły efekt wydętego brzucha i problemy z cerą) Karolina poradziła mi abym na początek odstawiła gluten i nabiał. Po miesiącu zobaczymy jakie nastąpią efekty i jak zmieni się moje samopoczucie. Wtedy też będziemy mogły stwierdzić czy kuracja okazuje się skuteczna czy należy problemu szukać gdzie indziej. Dwa dni temu dostałam materiały co jeść a czego nie, jak komponować posiłki i na co zwrócić uwagę. Pierwsza reakcja - przerażenie! Zrezygnowanie z moich ulubionych produktów to nie jest to czego się spodziewałam. Ograniczenie pola popisu w kuchni tym bardziej. Ale pomyślałam że co mi szkodzi spróbować i jeśli faktycznie zaczną pojawiać się efekty to wyrzeczenia się opłacą. Tak więc dzisiaj były zakupy a od jutra wielkie zmiany w mojej kuchni i na moim talerzu. Nie do końca z wielkim entuzjazmem ale z dużą nadzieją wprowadzam nowy porządek i obym już niedługo cieszyła się z widocznych rezultatów. Bo bikini już czeka :)


Więcej o odżywaniu bezglutenowym i odstawieniu nabiału oraz jak wygląda praca z doradcą żywieniowym już wkrótce!



piątek, 26 czerwca 2015

Szykują się zmiany!


Jak wiecie, prawie 30 dni temu zaczęłam walkę o lepszy wygląd i samopoczucie. Aby zwiększyć swoją motywację i podzielić się z Wami pomysłami na posiłki oraz treningi powstał cykl postów W 80 dni do wakacji. Po 29 dniach forma jest coraz lepsza, skóra coraz bardziej napięta i samopoczucie dobre ale niestety nie widzę zbyt dużych efektów jeśli chodzi o utratę kilogramów a przede wszystkim centymetrów. Szczególnie ciężko mi w to uwierzyć ze względu na zeszłoroczne efekty po takiej kuracji. Ale zamiast się poddawać lub dalej brnąć drogą, z której nie do końca jestem zadowolona  postanowiłam skonsultować się z osobą, która w tej dziedzinie ma odpowiednie doświadczenie. I tak od kilku dni trwa moja współpraca z Karoliną Gołaś, która jest doradcą żywieniowym. Jak na razie są to przygotowania do opracowania poprawnego planu posiłków oraz szeregu dodatkowych porad odnośnie treningów, suplementów i potrzebnych badań. Już w najbliższych dniach dostanę materiały i będę mogła przystąpić do zmian.  Co ciekawe, będę mogła niektórymi z nich się z Wami dzielić, więc cykl postów W 80 dni do wakacji nie zniknie z bloga.  Ale szczegóły wkrótce :)



środa, 17 czerwca 2015

Centymetr prawdę Ci powie.

Minęło 20 dni odkąd rozpoczęłam walkę sama ze sobą. Jak wspominałam wtedy, chciałabym schudnąć, przestawić się na zdrowszy tryb życia, czuć się lepiej. Mimo, że w zeszłym roku udało mi się schudnąć 10 kilo, pozbyć się dużej ilości cellulitu i nabrać dużo zdrowszych nawyków żywieniowych zmarnowałam to przez ogólne lenistwo i to, że ciężko taki tryb życia utrzymywać samej. Ale ponieważ wiem, że mogę tylko muszę się postarać postanowiłam rozpocząć od nowa. Żeby mieć większą motywację i sposób na kontrolowanie samej siebie musiałam znaleźć jakieś rozwiązanie. I tak powstało moje wyzwanie W 80 dni do wakacji. Wspominałam też, że wakacje nie są jedynym celem, raczej pierwszym etapem w drodze do celu. ¼ czasu do urlopu za mną więc dzisiaj krótkie podsumowanie tego okresu. Zapraszam.
Zacznę od rzeczy najbardziej brutalnej czyli mierzenie i ważenie. 20 dni temu zmierzyłam się w talii, brzuchu, biodrach i w najszerszym miejscu pośladków. Dziś po 3 tygodniach mogę śmiało powiedzieć, że w talii zgubiłam 2 centymetry, w brzuchu i pośladkach po 1 centymetrze. Nie zmierzyłam się w udach i pod biustem co zamierzam uczynić dzisiaj. P. zauważył, że znacznie wyszczuplała mi twarz. Niestety jeśli chodzi o wagę, pozostaje ona nie zmieniona. Jeśli chodzi o stracone centymetry to niby wygląda na niedużo, ale można już wyczuć większy luz w spodniach ☺ Kolejne mierzenie za 20 dni. Co do wagi...hmm ciężko mi stwierdzić czemu nie drgnęła ale wiem co zamierzam z tym zrobić – będę walczyć dalej!
Na pewno bardzo pomocne będą uwagi mojej siostrzenicy, już niedługo Pani dietetyk. Po analizie moich jadłospisów przedstawiła mi kilka punktów, które powinnam wziąć pod uwagę przy komponowaniu posiłków, co powinno pomóc mi nie tylko zdrowiej się odżywiać ale również zgubić kolejne centymetry.
Przede wszystkim bardzo mnie zaskoczyła mówiąc, że dostarczam swojemu organizmowi za mało energii, czyli kalorii. Ale też, że muszę je dostarczać w trochę mądrzejszy sposób.
Jeśli chodzi o składniki odżywcze to zdarza mi się przekroczyć zapotrzebowanie na białko w ciągu dnia, więc muszę tego bardziej pilnować.
Potem pojawia się cała lista składników, których przyswajam za mało.
Węglowodany – zdecydowanie za mało. Koniecznie jeść więcej warzyw i owoców.
Błonnik - zdecydowanie za mało. Koniecznie jeść więcej warzyw i owoców.
Żelazo – za mało.  Żeby uzupełnić braki najlepiej włączyć do jadłospisu wątróbkę, czerwone mięso.
Wapń – za mało. Do posiłków włączyć więcej (do wyboru) sera białego, kefirów, maślanek, jogurtów naturalnych bądź greckich.
Magnez – za mało. Do diety dołączyć orzechy, pestki,więcej banana, gorzką czekoladę.
Potas – za mało. Uzupełnić braki suszonymi owocami np morele czy figi, jeść grejpfruta, awokado, ziemniaki, kiwi, banana, pomidory.
Sód – pilnować, bo łatwo przekroczyć jego zapotrzebowanie. Zamiast dosalać lepiej przyprawiać potrawy ziołami.
Job – za mało. Do menu włączyć więcej ryb morskich – łosoś, tuńczyk.
Witamina D – za mało. Tutaj też pomogą ryby i wystawianie się do słońca...tylko, że ja mieszkam w Londynie...;)
Witamina PP – za mało. Do posiłków dołączyć orzeszki ziemne, migdały, ryby (makrela, łosoś), mięsa, podroby i suszone owoce.
Kwas foliowy – również za mało, ale to dość popularna przypadłość. Tu zdecydowanie potrzeba większej ilości zielonych warzyw (brokuły, brukselka, fasolka szparagowa, sałata, szczypiorek, szpinak), pomarańczy, bananów, awokado, pomidorów, warzyw strączkowych (fasola, groch, soczewica, soja), orzechów, pestek i buraków.
Brzmi groźnie? Ale tak nie jest. Z całej tej listy nasuwa się prosty wniosek –  generalnie za mało warzyw, ryb i orzechów.
Udało mi się też podpytać o kolejne pomysły na posiłki lub łączenie produktów co zaowocuje nowymi przepisami już wkrótce.
Jeśli chodzi o treningi – zdecydowanie widać, że nie udaje mi się ćwiczyć każdego dnia, Czasem brakuje mi czasu a czasem sił, choć staram się uskuteczniać jakąkolwiek formę ruchu codziennie. Ale już 4-5 treningów tygodniowo wpisuje się bez problemu w mój rozkład tygodnia i tego zamierzam się trzymać. Do aerobowych ćwiczeń dołożyłam kolejna maszynę czyli orbitrek. I powiem Wam, że po kilkuletniej przerwie tym razem naprawdę spodobał mi się ten trening, Jeśli chodzi o ćwiczenia w domu to nadal jest to Mel B, Ewa Chodakowska i ostanio również Natalia Gacka.
Co dalej? Przede wszystkim nie poddaje się! Na pewno zamierzam wziąć pod uwagę ( a w zasadzie już wzięłam co powoli widać w moich jadłospisach) sugestie i rady Patrycji, mojej siostrzenicy. Do posiłków dokładam większą ilość ryb, orzechów, warzyw, trochę czerwonego mięsa. Zamierzam również ograniczyć ilość sera, bo jednak dalej sporo go zjadam. Będę się starałam używać mniej tłuszczy do smażenia, więcej grillować lub piec. Poza tym zdecydowanie muszę poprawić swoje menu jeśli chodzi o weekendy, to one mogą mocno zwalniać moje postępy. Choć prawda jest taka, że sezon letni w pełni więc ciężko się powstrzymać od zimnego cydru lub lodów. Jakieś przyjemności muszą być! ☺
Zdecydowanie zamierzam utrzymać ilość treningów i kontynuować moją nową fascynację czyli orbitrek.
Kolejny raz podkreślam, że planowanie posiłków z wyprzedzeniem i pojemniki do pracy bardzo ułatwia trzymanie się wyznaczonych sobie zasad. Niestety zajmuje to wszystko sporo czasu ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Jakieś inne spostrzeżenia? Poza tym całym zamieszaniem z wagą, centymetrami, składnikami odżywczymi itd to przede wszystkim czuję się świetnie. Moje samopoczucie z dnia na dzień poprawia się, mimo, że miewam gorsze dni ze względu na zmęczenie i wołałabym żeby wszystko szło szybciej, to i tak całokształt wychodzi na plus. Dodatkowo dzięki treningom, podczas których słucham muzyki na słuchawkach przypomniałam sobie jak bardzo ją lubię i jak dużą rolę odgrywała ona kiedyś w moim życiu, i to jak bardzo mi jej brakowało. Inną korzyścią są zdrowsze i mocniejsze paznokcie,  silniejsze włosy, coraz ładniejsza cera i poprawiające niepięcie się skóry. To wszystko dzięki zmianie diety, ćwiczeniom i paru magicznym trikom, o których niedługo Wam opowiem.
Ogólnie mówiąc cały wysiłek, który wkładam w to wyzwanie nie idzie na marne.

I to chyba tyle jeśli chodzi o podsumowanie pierwszych 20 dni wyzwania W 80 dni do wakacji. Mam nadzieję, że jesteście ze mną, dopingujecie mnie i sami korzystacie z moich podpowiedzi.

środa, 27 maja 2015

W 80 dni do wakacji!

Stało się. Zostało mi 80 dni do urlopu. W związku z tym zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że skoro mam dobry plan odżywiania i przyzwoity plan treningowy, moja waga nie chce na mnie spojrzeć przychylnym okiem, a moje wymiary bezlitośnie śmieją mi się w twarz…Ale jeśli miałabym być szczera to w sumie im się nie dziwie bo niestety jest to wynik zaniedbania postanowień, trochę braku czasu ale głownie braku zorganizowania i lenistwa (kto nie woli obejrzeć odcinka House of Cards albo Gry o Tron ręka w górę!) Myślę sobie - dziewczyno - mając tak dobre podstawy nie mieć za wiele efektów? Czas porządnie wziąć się do roboty! Wakacje nie są moim jedynym celem tylko punktem zaczepienia, pierwsza próbą sil i centymetra w tym roku. Dobrze, że zostało mi jeszcze trochę czasu bo zamiast cieszyć się w połowie sierpnia z pierwszych sukcesów musiałabym chyba kupić dłuższy centymetr :D

Żeby było mi łatwiej (hmm czy aby na pewno;) ) i żeby motywacja była większa postanowiłam wprowadzić na bloga cykl postów „W 80 dni do wakacji”. Czego możecie się spodziewać? Pomysłów na posiłki i ćwiczenia na każdy dzień. Dokładniejszego omówienia niektórych produktów oraz zakresu kalorii danego posiłku. Część przepisów już na blogu się pojawiła, ale będzie też sporo nowych. Na pewno wpadnie kilka "cheat meal'i" czym również się z Wami podzielę.  Najważniejsze to się nie poddawać i dążyć do wyznaczonego celu! Mam nadzieję, że moje podpowiedzi przypadną Wam do gustu. 

Teraz kilka słów o założeniach. Tak naprawdę główny plan pozostaje niezmienny – pisałam o nim w poście Sukces mierzony w centymetrach. Zmieniać się będą pojedyncze rzeczy, składniki, o których będę pisała na bieżąco. W jadłospisie pojawi się kilka nowych dla mnie produktów, których użycie będę testowała już wkrótce. 

Nowe postanowienie? Ruch każdego dnia! Oznacza to, że nawet w dni bez treningu jakaś forma ruchu musi być - przysiady albo brzuszki, a może wymyślę coś jeszcze :) Zobaczymy jak mi będzie szło bo to dla mnie jest wyzwanie!

To co - centymetry w dłoń i zaczynamy od jutra. Kolejne pomiary za 20 dni. Powodzenia! :)



niedziela, 15 marca 2015

Sukces mierzony w centymetrach!

Jakiś czas temu pisałam Wam, że wracam do zdrowszego odżywiania się i treningów. Dziś kilka szczegółów.
To co uważam za najważniejsze to regularność, duża ilość ruchu i czas który musimy poświęcić aby przygotować sobie posiłki, które będą odpowiednie do naszego planu. Tylko wtedy opanujemy pokusę w postaci słodkich lub słonych przekąsek, które niestety często skutecznie rujnują nasze plany ;) 
Ważne jest abyśmy nie ważyli się obsesyjnie i nie sprawdzali codziennie czy już udało nam się zgubić kilogramy. Po pierwsze tylko nas to zdenerwuje po drugie dużo bardziej miarodajne jest mierzenie swojego sukcesu w zgubionych centymetrach! Sama to przeszłam w zeszłym roku i wiem, że waga spadała bardzo powoli ale jakie było moje zaskoczenie kiedy bez problemu zmieściłam się w krótkie spodenki sprzed kilku sezonów! 

Podstawowe założenia mojego planu odżywiania to odpowiednia liczba kalorii oraz zastąpienie części produktów innymi. Jest chodzi o kalorie, mam tu ogromną pomoc ze strony mojej siostrzenicy, która szkoli się na dietetyka i ćwiczy na mnie swoją wiedzę. Dzięki temu utworzyła mi podstawowy plan na cały tydzień (złożony z tego co jadam normalnie, taki był warunek) o liczbie kalorii odpowiedniej do mojej wagi, wagi którą chcę osiągnąć oraz ilości wysiłku fizycznego. Do celu jaki chce osiągnąć potrzebuje 1500-1600 kalorii dziennie i optymalnie 4-5 dni treningowych. W zeszłym roku ta metoda zadziałała tak więc i teraz będę się jej trzymać. Nie było łatwo, nie obyło się bez potu i łez ale efekt był więcej niż zadowalający. Teraz nadszedł czas na ciąg dalszy! Jeśli chcecie skorzystać z mojego planu poniżej kilka wskazówek.

Produkty, które zastępuje innymi:
- chleb żytni lub razowy zamiast białego pieczywa,
- olej kokosowy (post) zamiast masła oraz oleju do smażenia (w niektórych przypadkach),
- słodkie przekąski zastępuje orzechami (nie więcej jak 10-15 dziennie),
- majonez zastępuje jogurtem naturalnym, lub dodaję go dla smaku w niewielkiej ilości,
- kilka razy w tygodniu pozwalam sobie na kawałek gorzkiej czekolady (zawierająca powyżej 70% kakao), ponieważ jest zdrowa, opóźnia starzenie i poprawia nastrój.

Dodatkowo ograniczam ilość kawy, do jednej dużej w ciągu dnia. Jeśli chodzi o pozostałe napoje, nie mam z tym większego problemu. Od dawna nie pije napojów słodzonych. Zamiast tego pije wodę nie gazowaną, samą lub z dodatkami (pomarańcza, mięta, ogórek, grejpfrut, truskawki) oraz zioła (rumianek, miętę, melisę, pokrzywę). Na winko pozwalam sobie tylko w weekendy. Jeśli chodzi o makarony, to ich nie zastępuje. Jem białe, bo tylko takie lubię i nie zamierzam z nich rezygnować, natomiast zmniejszam zjadane porcję oraz częstotliwość. Jem więcej warzyw zarówno surowych jak i gotowanych. Ograniczam również ilość sera żółtego oraz parmezanu, mleka i innego tłustego nabiału. Ale pamiętajcie - nie ma sensu jeść serów chudych lub pić mleka 0%, bo wtedy one nie mają nic wspólnego ze zdrowym produktem, który powinien nam dostarczyć odpowiednią ilość wartości odżywczych. Lepiej zjeść mniejsza ilość sera półtłustego i wypić trochę mleka półtłustego (np. do kawy) - będzie i smacznie i zdrowiej. 
Mój jadłospis składa się z 4 posiłków, 1 przekąski, 1 kawy oraz wody i ziół.
Dzień zaczynam od oczyszczającego napoju z cytryną i imbirem, o czym pisałam w poprzednim poście (post). Następnie jem coś co normalnie nazwalibyśmy przekąską - wiem brzmi to dziwnie, ale ponieważ nie jem śniadania zanim wyjdę do pracy to właśnie przekąską rozbudzam swój organizm i metabolizm do życia. W pracy zjadam śniadanie (400-480 kcal), drugie śniadanie (240-320 kcal) oraz lunch (160-240 kcal). Obiad jem wieczorem (480-560 kcal), w domu. Przepisów mam sporo więc jadłospis nie jest monotonny, ale jest w nim kilka stałych punktów. 

Kolejną sprawą są treningi: 2-3 razy siłownia, 2 razy ćwiczenia w domu (albo z Mel B - moje ulubione, albo z Ewą Chodakowską). Więcej o treningach opowiem Wam w kolejnym poście. 

Jeśli podoba Wam się mój sposób na powrót do formy i chcecie ze mną podjąć wyzwanie, już wkrótce pomysły na posiłki, które są zdrowe, smaczne i mieszczą się w określonych powyżej kaloriach. Jeśli tylko macie ochotę - korzystajcie! Wiem jak trudno jest czasem ułożyć taki plan.

I pamiętajcie -  każdemu może się zdarzyć "cheat day" i nie ma co się tym przejmować tylko się nie poddawać i dalej dążyć do wyznaczonego celu.

Ja już zaczęłam swoją walkę a Wy?:)