Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiady. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Krem pomidorowy z pikantną nutką :)

Przepis na ten krem z pomidorów znalazłam jakieś 2 lata temu na blogu jest PIĘKNIE i się zakochałam. Pierwsze kilka razy robiłam go faktycznie według przepisu Pani Ani, autorki ww bloga, potem odrobinę go zmieniłam i jest już w naszym jadłospisie na stałe.
Składniki na 3 miseczki:
2 puszki pomidorów,
1 cebula, czerwona lub biała,
1 ząbek czosnku,
Sos Worcestershire,
Zioła: bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn – najlepiej świeże, ale te suszone również się sprawdzają.
Przygotowanie:
Cebulę kroimy na kawałki, czosnek obieramy. Na łyżce oliwy smażymy czosnek w całości. Jak zacznie się rumienić, wyciągamy go i wyrzucamy. Na oliwę wrzucamy cebule i podsmażamy. Następnie dodajemy pomidory z puszki i zioła do smaku. Dusimy zupę ok. 10 min. Dodajemy Sos Worchestershire  (ja daję 3 łyżki) oraz sól i pieprz wedle upodobania, następnie dusimy kolejne 10 min. Po tym czasie zdejmujemy zupę z ognia, blendujemy na gładki krem i gotowe! Podajemy z parmezanem, świeżą bazylią, pestkami dyni, prażonymi płatkami migdałów – pole do popisu jest duże. Dla tych, którzy nie musza dbać o linię polecam jako dodatek grzanki czosnkowe.


Czyż nie wygląda znakomicie? :)
Smacznego!


sobota, 13 czerwca 2015

Najlepszy i najłatwiejszy makaron – czyli spaghetti z czosnkiem.

U nas to danie przewija się bardzo często i to nie ze względu na lenistwo ☺ My po prostu tą wersję makaronu uwielbiamy. Jest prosta, szybka, tania i przepyszna! Musicie koniecznie spróbować.

Składniki:
Makaron spaghetti – u nas ostatnio z pełnoziarnistej mąki durum;
Czosnek – 3 ząbki, drobno posiekane;
Oliwa lub olej do smażenia;
Grana Padano – ilość w zależności od upodobania;

Przygotowanie: 
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, al dente. Po ugotowaniu zdejmujemy z ognia, przelewamy na sitku odrobiną zimnej wody i z powrotem wrzucamy go do garnka. Na rozgrzanym palniku po makaronie podsmażamy delikatnie czosnek z oliwą lub olejem ( ok. 2 min). Musimy bardzo uważać, bo jeśli czosnek zacznie się brązowić będzie gorzki i zepsuje nam smak potrawy. Dlatego lepiej smażyć go krócej niż dłużej ☺ Czosnek z oliwą przelewamy do garnka z makaronem, mieszamy dokładnie i gotowe! Spaghetti podajemy ze świeżo startym parmezanem bądź grana padano.

Palce lizać...i brodę wycierać bo oliwa lubi kapać z makaronu ☺

Smacznego!

sobota, 25 kwietnia 2015

Czerwona soczewica + chorizo = zdrowa zupa męskim okiem

P. gotuje...i to jak :) Nie robi tego na co dzień ale jak już wejdzie do kuchni to jest to zazwyczaj gwarancja sukcesu! A, że ostatnio obydwoje staramy się jeść lżej i zdrowiej, wyszukał ciekawy przepis, który po lekkiej modyfikacji (po co do zupy dodawać np. cukier??) okazał się strzałem w dziesiątkę. I znowu, zupa świetnie się sprawdzi zarówno na obiad czy kolację jak i na lunch do pracy. Naprawdę polecam, nie tylko dla tych co dbają o linie. Jest pyszna, w naszej wersji oczywiście pikantna, sycąca i trochę inna niż zwykle.

Na 4-6 miseczek, potrzebne będą:
Odrobina tłuszczu do smażenia . U nas ostatnio króluje olej rzepakowy, nierafinowany, tłoczony na zimno.
200 gram kiełbasy chorizo, pikantnej - pokrojonej w półksiężyce
1 duża cebula (biała lub czerwona) - pokrojona
2 marchewki - pokrojone w półksiężyce
Szczypta kuminu
3 ząbki czosnku - posiekane
1 łyżeczka wędzonej papryki. Jeśli nie macie, słodka papryka też może być.
1 łyżka octu winnego
2 łyżki czerwonego, wytrawnego wina
250 gram czerwonej soczewicy
2 x 400 gram pomidorów z puszki, krojonych
850 ml bulionu
Naturalny jogurt, odrobina wędzonej papryki i odrobina ostrej oliwy do podania.

Wykonanie:
Na rozgrzanym oleju podsmażamy kiełbasę chorizo na pół chrupko i wyciągamy na talerzyk. Na tłuszczu, który wytopił się z kiełbasy podsmażamy cebulę, marchewkę i kumin, przez ok 10 minut tak, żeby marchewka trochę zmiękła. Następnie dodajemy czosnek i smażymy dalej ok 1 minutę. Potem wędzona papryka, ocet i wino i smażymy następną minutę. Na koniec wsypujemy soczewicę, dolewamy pomidory i bulion i gotujemy na wolnym ogniu 25 - 30 minut, do momentu kiedy soczewica zrobi się delikatna i miękka. Całość blendujemy, ale nie na gładko.
Zupę podajemy z kawałkami usmażonej kiełbasy chorizo, delikatnie posypaną wędzoną papryką. Ozdabiamy odrobiną jogurtu naturalnego i kilkoma kroplami pikantnej oliwy.

I gotowe. Gwarantuje, że jest smaczne i zdrowe!
Swoją drogą, śmieszne doświadczenie, wcielić się czasem w rolę pomocnika kucharza :D

Smacznego!



czwartek, 23 kwietnia 2015

Spaghetti z krewetkami w wersji fit.

Dzisiaj mam dla Was przepis na makaron z krewetkami w wersji fit :) W poście Sukces mierzony w centymetrach, opowiadałam Wam jaki jest mój sposób na powrót do formy i zdrowszego odżywiania się. Głównym założeniem mojego planu jest wymiana części produktów, na zdrowsze i mniej kaloryczne. Jedyne, czego postanowiłam nie wymieniać, ze względu na smak, to białe makarony na pełnoziarniste. Ale z biegiem czasu, zdanie zmieniłam i tak o to przedstawiam Wam prawdziwie zdrowy posiłek, świetny zarówno na obiad jak i posiłek po treningowy ( dla mnie to jedno i to samo, ponieważ ćwiczę po pracy). 

Potrzebne będą:
Makaron pełnoziarnisty do spaghetti - u mnie z pełnoziarnistej mąki durum (ma więcej witamin i minerałów niż zwykła pszenna mąka, dodatkowo ma mniejszy indeks glikemiczny). Jeśli chodzi o ilość, to niestety każdy musi ćwiczyć na sobie. Moja jedna porcja na obiad, to szklanka makaronu (objętość po ugotowaniu).
Kilka krewetek królewskich (jeśli zamrożone, rozmrażamy przed planowanym gotowaniem). 
1 ząbek czosnku
Pół łyżki oleju kokosowego
2 łyżki soku z cytryny 
Garść natki pietruszki
Pieprz, najlepiej ten świeżo zmielony, do smaku
Bazylia lub inne świeże zioła do dekoracji
4 łyżeczki świeżo startego parmezanu lub grana padano

Przygotowanie:
Makaron gotujemy wedle wskazówek na opakowaniu, al dente. Wtedy będzie smaczniejszy i będzie miał niższy indeks glikemiczny. Poza tym, kto lubi rozpaćkany makaron ;) Siekamy czosnek i natkę pietruszki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i podsmażamy krewetki ok. 5 min. Ja lubię, kiedy się lekko zarumienią. Następnie dodajemy czosnek i sok z cytryny, i smażymy dalej około minuty. Chwilę przed końcem krewetki posypujemy natką pietruszki doprawiamy pieprzem do smaku, mieszamy i gotowe!  Krewetki podajemy z makaronem, i parmezanem, ozdabiamy ziołami. 

Spaghetti - palce lizać :)


A tu, mała porcja zapakowana na jutro do pracy, bo trochę przesadziłam z ilością ugotowanego makaronu ;) 


Ale w zasadzie, to jest to świetne rozwiązanie, które stosuję bardzo często- gotuję, trochę więcej i mam na kolejny dzień na lunch, lub podwójną porcję i jest na obiad. Trzeba dbać o swój czas.

Już niedługo, kolejne zdrowe i smaczne przepisy, bo kuchnia fit nie musi być nudna!


niedziela, 19 kwietnia 2015

Udka z kurczaka w rozmarynie z cytrynową nutą

U nas dzisiaj na obiad pieczone udka z kurczaka w rozmarynie. Robiliśmy je już nie raz, wychodzą aromatyczne i soczyste więc pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami tym prostym przepisem. Są pyszne zarówno zaraz po upieczeniu jak i następnego dnia, odgrzane w pracy. Poza tym każdy w biurze , jak tylko poczuje ten zapach, będzie Wam zazdrościł takiego lunch box'a ;)

Na jeden obiad dla dwóch osób potrzebujemy:
2 udka z kurczaka
pół cytryny
3 gałązki rozmarynu
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól
pieprz

Przygotowanie:
Udka z kurczaka myjemy i osuszamy. Jeśli chcecie mieć bardziej zdrową wersję i mniej kaloryczną, zdejmujemy z udek skórę. Cytrynę dzielimy na 4 cząstki. Obrywamy igiełki z jednej gałązki rozmarynu i drobno siekamy. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Mieszamy posiekany rozmaryn i czosnek z 2 łyżkami oliwy (u nas jest to oliwa z płatkami chili) i mamy już marynatę do mięsa.
Nacieramy kurczaka marynatą i wkładamy na jakiś czas do lodówki (można również przygotować mięso i marynatę dzień wcześniej i trzymać całą noc w lodówce). Ok. pół godziny przed planowanym pieczeniem wyciągamy mięso z lodówki. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy niewielką ilością marynaty spod kurczaka i układamy dwie gałązki rozmarynu. Na to wykładamy kurczaka i polewamy pozostałą częścią marynaty. Przekładamy mięso cząstkami cytryny i wkładamy naczynie do nagrzanego piekarnika (180 stopni).


Pieczemy ok. 1,5 godziny, pod przykryciem (ja mam naczynie bez przykrycia więc nakładam folię aluminiową). Jakieś 10 minut przed końcem można włączyć opcję grill, żeby wierzch mocniej się zarumienił.

Gotowego kurczaka podajemy  zazwyczaj np. z pieczonymi ziemniakami i pieczoną zielona fasolką.



Powiem Wam, że rozmaryn zawsze przywołuje u mnie wspomnienie lata więc to danie nie tylko jest pyszne ale również świetnie działa na moje samopoczucie. Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje!




sobota, 11 kwietnia 2015

Amerykańskie Pancakes na leniwy sobotni poranek :)

Amerykańskie Pancakes pasują zarówno na śniadanie, obiad czy kolacje. U nas jemy je głównie na kolacje ale w weekendy, szczególnie jeśli nie chce nam się iść rano po świeże pieczywo, świetnie sprawdzają się na pierwszy posiłek, ponieważ składniki zazwyczaj każdy znajdzie w swojej kuchni. Poza tym ich przygotowanie jest naprawdę proste. Głodni? To do dzieła!

Potrzebujemy:
135 gram mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki cukru pudru
2 łyżki masła
1 jajko 
130 ml mleka
masło do smażenia
Dodatki - co kto lubi - dżem, syrop klonowy, Nutella, owoce. 

Wykonanie:
2 łyżki masła rozpuszczamy w garnku i odstawiamy na chwilę. Do naczynia wlewamy mleko i delikatnie mieszamy widelcem z jajkiem i przestudzonym masłem. Do miski wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, sól i cukier puder. Dodajemy zawartość naczynia i miksujemy na  średnich obrotach 3-4 minuty. Placki smażymy na lekko posmarowanej masłem patelni. Z takiej ilości powinno wyjść nam 5-6 nie dużych naleśników. 

I gotowe moi drodzy. Ja uciekam do stołu bo własnie ostatni Pancakes zjeżdża z patelni.


 Smacznego! :)


niedziela, 25 stycznia 2015

Meksykańska zupa dobra na wszystko :)

Jak pewnie zauważyliście meksykańska kuchnia jest jedną z naszych ulubionych. Tym razem pokażę Wam jak robię zupę po meksykańsku. Jak przystało na danie z mojej kuchni, będzie ona pikantna, ale Wy możecie zmniejszyć dawkę pieprzu cayenne i wtedy wyjdzie łagodna wersja. To co lubię w tej potrawie, poza smakiem oczywiście, to różnorodność dodatków jakie można do niej podać co sprawdzi się nie tylko w domowym zacisze ale z powodzeniem można ją zaprezentować gościom. Jest to danie jednogarnkowe, świetnie nadające się zarówno na obiad jak i na kolacje, ale i świetnie pasuje na posiłek do pracy. Podobnie jak chili con carne, zupa meksykańska ląduje na naszym stole zarówno zimą jak i latem. 

Potrzebne będą: 
500 gram mielonej wołowiny 
1 czerwona cebula, drobno posiekana 
1 biała cebula, drobno posiekana 
4 ząbki czosnku, posiekane
1 puszka czerwonej fasoli
1 puszka białej fasoli 
1 mała puszka kukurydzy 
1 puszka krojonych pomidorów 
1 litr bulionu 
1/2 łyżeczki kuminu
Pieprz cayenne, sól i pieprz czarny do przyprawienia 

Dodatki: 
Ser cheddar lub inny twardy, ostrawy ser 
Kwaśna śmietana
Bagietki czosnkowe lub chrupiące pieczywo
Kolendra lub natka pietruszki 


Na początku jak zwykle przygotowuję wszystkie składniki, kroję, siekam i co tam jeszcze potrzeba ;)
W głębokim garnku rozgrzewam olej i podsmażam posiekane cebule i czosnek. Następnie dodaję mięso mielone i smażę je kilkanaście minut aż zacznie się robić lekko brązowe. Dalej dodaję kukurydzę, czerwoną i białą fasolę oraz pomidory ( wszystkie te składniki dodaję w całości, bez odlewnia zalewy). Na tym etapie dodaje też kumin i dwie łyżeczki pieprzu cayenne i smażę kolejne kilka minut. Zalewam potrawę bulionem i gotuję całość na małym ogniu aż mięso zmienię. Zajmuje mi to zwykle nie wiele ponad godzinę. 
Na koniec można dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego dla koloru oraz należy doprawić do smaku solą i, pieprzem i w razie potrzeby kolejną porcją pieprzu cayenne. 


Zupę meksykańską podaję ze startym serem cheddar, listkami natki pietruszki lub kolendry i łyżką kwaśnej śmietany. Jako dodatek najlepiej sprawdzi się bagietka czosnkowa lub po prostu chrupiące pieczywo. 


Palce lizać! ( szczególnie jak masło z bagietki po nich kapie;))


niedziela, 30 listopada 2014

Pieczone podudzie z indyka podawane z żurawiną, purée ziemniaczanym, pieczoną kukurydzą i surówką jalapeño coleslaw.

Dzisiaj obiecany przepis na pieczone podudzie indycze, które w tym roku jedliśmy z żurawiną, pieczoną kukurydzą, purée ziemniaczanym i surówką jalapeño coleslaw. Żeby podudzie było soczyste i aromatyczne należy je kilkanaście godzin wcześniej przed planowanym podaniem namoczyć w zalewie.

Do pieczonego indyka potrzebne będą:
Podudzie z indyka - moje miało 900 gram

Do przygotowania zalewy:
8 ząbków czosnku
2 łyżki soli 
Łyżka brązowego cukru
Łyżka suszonego tymianku
Kilka ziaren czarnego pieprzu
2 liście laurowe


Do pieczenia :
Masło
Suszony tymianek
Sól 
Pieprz

Dzień przed planowanym obiadem:
Do dużego garnka wlałam litr wody i wrzuciłam wszystkie składniki na zalewę. Podgrzewałam aż sól i cukier całkowicie się rozpuściły. Po zdjęciu z kuchenki dolałam 3 litry wody i włożyłam nogę z indyka, którą moczyłam do następnego popołudnia.


W dzień obiadu:
Indycze podudzie wyjęłam z zalewy, osuszyłam ręcznikiem papierowym i porządnie natarłam masłem, solą, pieprzem i suszonym tymiankiem ( zarówno na zewnątrz jak i pod skórą).


Tak przygotowane podudzie ułożyłam w aluminiowej blaszce. Włożyłam na środkową półkę do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i piekłam godzinę aż skórka się ładnie zarumieniła. Następnie zmniejszyłam temperaturę do 160 stopni i piekłam przez kolejne 1,5 godziny.


Dodatki:
Pieczona kukurydza - kolba kukurydzy, łyżka masła, ząbek czosnku, 1/4 łyżeczki suszonych ziół.
Kukurydzę umyłam, osuszyłam i przekroiłam na pół. Masło zmieszałam z wyciśniętym ząbkiem czosnku i suszonymi ziołami. Kawałki kukurydzy natarłam odrobiną soli i przygotowanym masłem czosnkowym. ułożyłam ją na folii aluminiowej, zawinęłam i wsadziłam do piekarnika półkę wyżej niż indyka, 30 min przed końcem jego pieczenia.

Purée ziemniaczane - 5 ziemniaków, łyżka masła, łyżka śmietany, łyżeczka musztardy. 
Ziemniaki ugotowałam, jak normalnie do obiadu ( wstawiłam je 30 min przed końcem pieczenia indyka). Po odcedzeniu ziemniaków ugniotłam je dokładnie z masłem, śmietaną i musztardą. 

Jalapeño Coleslaw - przepis znajdziecie w oddzielnym poście (tutaj). 

Żurawina - kupna, ze słoiczka.

Zanim podałam obiad, mięso oddzieliłam od kości i podzieliłam na dwie porcje. Indyk był soczysty w środku z chrupiącą skórką na wierzchu. Dodatek słodkawej żurawiny do indyka był dopełnieniem jego smaku. 


Mimo, że przygotowanie indyka należy zacząć dzień wcześniej, to tak naprawdę przy niewielkim nakładzie pracy można uzyskać wyśmienity obiad, który zachwyci nie jednego gościa. A i domownicy powinni być zadowoleni z małej odmiany na naszym stole. P. bynajmniej był bardzo zadowolony, sam chętnie włączył się w przygotowanie obiadu. Sałatka jalapeño coleslaw to jego pomysł i dzieło. 

Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba i spróbujecie go zrobić w swoim domu.

Smacznego!


P. w kuchni czyli pikantna surówka Jalapeño

Dzisiaj opowiem Wam jak zrobić słynną surówkę Coleslaw ale w wersji pikantnej, z dodatkiem papryczek jalapeño. Wyszperał i opracował ją mój  P. jako dodatek do pieczonego podudzia z indyka, ale myślę, że świetnie będzie współgrała z innymi daniami mięsnymi oraz jako "wsad" do tortilli.  P. rzadko zajmuje się "sprawami" kuchennymi ale jak już to robi to możecie mieć pewność, że jest to strzał w dziesiątkę! ( możecie mieć też pewność, że nie będzie to nic co zawiera mało kalori;) ) Zapraszam Was na mały samouczek jak zrobić Jalapeño Coleslaw.

Potrzebne będą:
Sos:
3 łyżki kwaśnej śmietany
3 łyżki maślanki
2 łyżki octu jabłkowego 
1 łyżka majonezu
1 łyżka cukru
1 łyżka soku z limonki
2 ząbki posiekanego czosnku
1 łyżka posiekanej kolendry
1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
Surówka:
Mała główka białej kapusty - posiekana w cienkie paseczki
Pół dużej marchewki, startej na grubych oczkach tarki
1 łyżka soli
2 łyżki cukru
3 łyżki posiekanych papryczek jalapeño (pokazywałam Wam je przy okazji przepisu na Jalapeno Cheddar Burger - kupuje takie, ale żeby nie było octowego smaku, przelewam je wodą na sitku).


Wszystkie składniki na sos mieszamy ze sobą i odstawiamy, żeby się "przegryzły".

Mieszamy posiekana kapustę, marchewkę i papryczki jalapeño w dużej misce. Wsypujemy sól i cukier, mieszamy całość i zostawiamy. Mieszanka soli i cukru oczyszcza kapustę z nadmiaru wilgoci ale pozostawia ją kruchą i miękka. po 5 minutach przekładamy surówkę do dużego sitka ( z drobnymi dziurkami) i bardzo dokładnie przelewamy ją zimną wodą aby wypłukać nadmiar soli i cukru. Następnie osuszamy ją ręcznikiem papierowym, łączymy z sosem i doprawiamy do smaku solą, cukrem i świeżo zmielonym pieprzem.

Papryczki jalapeño nadają surówce pikantności  a kumin, sok z limonki i kolendra sprawiają, że przywołuje ona meksykański smak.


Naprawdę polecamy! :)



piątek, 21 listopada 2014

Paella z kurczakiem i chorizo - po mojemu :)

Zupełnie przypadkiem, "bo ryż był w promocji" postanowiłam jakiś czas temu zrobić Paellę z kurczakiem i chorizo. Od tamtej pory stała się ona stałym punktem naszego menu. Nie będę tu rozpisywała się o hiszpańskiej Paelli bo ani nigdy nie jadłam ani sama hiszpańskiej wersji z owocami morza JESZCZE nie robiłam. Moja wersja tego dania jest jak najbardziej moja i tylko wzorowana na jej prawdziwym odpowiedniku - mówiąc prosto - podróba ;) Ale niech Was to nie zmyli, bo kto spróbuje ten będzie wiedział, że nawet bez owoców morza zaproponowane przeze mnie danie może powalić. Uwierzcie, mojego P. "powaliło" :D
Paella wychodzi lekko pikantna więc jest świetna na chłodne jesienno - zimowe wieczory!

U mnie, jak zazwyczaj, spis produktów na 4 porcje:
200-250g ryżu do paelli

220g pikantnej kiełbasy chorizo
2 filety z kurczaka
1 posiekana cebula
3-4 posiekane ząbki czosnku
1 pokrojona w kostkę czerwona papryka
600ml bulionu drobiowego
100ml białego wytrawnego wina
mrożony groszek
szafran
olej do smażenia
cytryna lub limonka i kolendra lub mięta

Wykonanie:

 
Zaczynam od przygotowania składników. Siekam czosnek i cebulę, paprykę kroję w kostkę. Przygotowuję odpowiednią ilość bulionu i wina.

 Następnie kroję kiełbasę w półksiężyce i kroję piersi z kurczaka w kostkę, przyprawiam solą i pieprzem. 

 
 Na dość głębokiej patelni rozgrzewam olej i szklę cebulę z czosnkiem.

 Dodaję kurczaka i smażę go razem z cebulą i czosnkiem.

Dalej dorzucam kiełbasę i podsmażam wszystko jeszcze kilka minut.

Następnie dodaje paprykę i jeszcze chwilę smażę.

 Na patelnię wrzucam ryż do paelli.

Mieszam wszystko dokładnie i nie przejmuję się jeśli ryż zaczyna przywierać do patelni - a na pewno będzie przywierał ;)

Wlewam wino, które powoduję, że to co przywarło do patelni odklei się.

Odparowuję trochę wino, wlewam bulion i dodaję kilka nitek szafranu.
Od tego momentu przestaję mieszać potrawę. Zostawiam ją na ogniu i czekam aż ryż wchłonie bulion i zrobi się miękki.


 Kilka minut przed podaniem wsypuję trochę mrożonego groszku i czekam aż się zrobi miękki.



Paellę podaję z cząstkami cytryny lub limonki i dekoruję kolendrą lub miętą.


Smacznego! - wiem co mówię :D

PS. Oczywiście robię 4 porcje więc mamy obiad na dwa dni. Następnego dnia smakuje również wyśmienicie, odgrzane na patelni.


środa, 12 listopada 2014

Meksykańskie inspiracje - Quesadilla z kurczakiem

Moja historia z Quesadillą zaczęła się kilka lat temu w meksykańskiej restauracji Blue Cactus, w Warszawie. To tam zjadłam ją po raz pierwszy i była to miłość od pierwszego zjedzenia! Chrupiące placki, ciągnący się ser...była po prostu pyszna. Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała jej zrobić w domu. Po przejrzeniu kilkunastu przepisów w Internecie udało mi się stworzyć mój własny przepis na Quesadillę z kurczakiem.
W zasadzie jest to jedna z moich ulubionych potraw, świetna na kolacje we dwoje jak i na wieczór ze znajomymi. 

Potrzebne będą (porcja na dwie osoby):
2 piersi z kurczaka
2 ząbki czosnku
Kilka łyżeczek jogurty naturalnego
5-6 pomidorów
Cebulka dymka i szczypior
Sok z połowy limonki
Pół papryczki chili
Pieprz cayenne
3 pszenne placki tortilli
Ser cheddar w kawałku (lub inny twardy,  ostry ser)
Kilka listków kolendry
Kwaśna śmietana
Sól, pieprz
Olej do smażenia 

Wykonanie:
Najpierw marynuje piersi z kurczaka w jogurcie,  z dodatkiem wyciśniętych ząbków czosnku, soli i pieprzu. Wkładam do lodówki najlepiej na ok. 2 godzin ale często wyjmuję je wcześniej.
W międzyczasie przygotowuję sos salsa fresca, który jest bardzo ważnym elementem Quesadilli. Jest to sos z pomidorów dodawany do wielu dań kuchni meksykańskiej. Sparzone pomidory odbieram ze skórki,  wykrawam pestki i kroje miąższ w drobną kosteczkę. Siekam drobno cebulkę i szczypior od dymki, pół papryczki chili bez pestek, kilka listków kolendry. Mieszam wszystko z pomidorami,  dodaje sok z połowy limonki, sól, pieprz czarny i pieprz cayenne do smaku i zostawiam żeby się przegryzło. Jak salsa puści dużo soku to najlepiej trochę odlać.


Piersi z kurczaka kroję w kawałki i smażę na niewielkiej ilości oleju. Odsączam i odkładam na bok.
W międzyczasie ścieram ser cheddar na grubych oczkach tarki.
Układam placki tortilli na papierze do pieczenia. Połowę każdego placka posypuje startym serem, smaruję 3 łyżkami salsy, układam kawałki kurczaka i znowu posypuje serem. Na koniec składam placki na pół i wsadzam do piekarnika na 200 stopni na kilka minut, aż ser zacznie się topić a placki zrobią się lekko brązowe i chrupiące.


Quesadillę z kurczakiem podaję z pozostałą częścią salsy i kwaśną śmietaną.


Nie musicie wierzyć mi na słowo - zróbcie! Palce lizać!

piątek, 31 października 2014

Dynia - królowa jesieni cz.1

Jest jesień więc w kuchni króluje dynia. Postanowiłam spróbować i ja :) Zdecydowanie mogę stwierdzić, że dynię albo się kocha, albo nienawidzi. I tak o to ja ją kocham a P. no cóż, nie koniecznie;)

Żeby nie było nudno, przygód z dynią mieliśmy kilka. Między innymi zrobiliśmy zupę - krem, o którym krótko Wam opowiem.

Ja zużyłam połowę swojej dyni czyli ok 1,5kg ( druga połowa poszła do słoików ale o tym później )
1 cebula
2cm imbiru
1 ząbek czosnku
1 małe marchewki
ok 750ml bulionu
mielony kumin
śmietana
sól 
pieprz
masło

Dynię najpierw trzeba pokroić, wyczyścić z pestek* i włókien.
 

Kawałki dyni ułożyć na blaszce, skropić oliwą, przyprawić solą i pieprzem. 

Piec jakieś 30-40 min w piekarniku aż trochę zmięknie, po wystudzeniu obrać ze skóry i pokroić na mniejsze kawałki.


W międzyczasie cebulkę, z czosnkiem i imbirem zeszklić na maśle a marchewkę gotować w bulionie do miękkości. 


Jak już wszystko będzie przygotowane i wystygnie, blendujemy na gładką masę (kawałki dyni, cebulkę, czosnek imbir, marchewkę i buliony tyle aby uzyskać konsystencję zupy jaka nam odpowiada).
Przelewamy krem  do garnka doprawiamy odrobiną kuminu, śmietaną i po zagotowaniu podajemy z grzankami.

 

Smacznego!


*pestki najlepiej opłukać, wysuszyć na ręczniku papierowym i podjadać, podobno są bardzo zdrowe. Można je też uprażyć i dodawać do zup lub sałatek.

piątek, 24 października 2014

Na chłodne wieczory - krem z ziemniakami i kiełbasą chorizo

No i stało się...jesień w pełni, chłodno, głodno i do domu daleko...ale jak już do tego domu dotrzemy to na rozgrzewkę polecam krem z ziemniaków i kiełbasą chorizo :) Wiem też, że część z naszych znajomych już ten sposób na rozgrzewkę stosuje ;)

Składniki na 4 spore miski zupy:
ok. 8 średnich ziemniaków ( pokrojone na kawałki)
2 nieduże marchewki ( pokrojone na dość cienkie plasterki)
1 por ( pokrojony w półksiężyce)
2-3 posiekane ząbki czosnku
750ml bulionu
kiełbasa chorizo - ilość wedle uznania, ja daję ok 120gram pikantnego chorizo ( może być również inna twarda kiełbasa)
kilka listków świeżej kolendry lub natki pietruszki
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Kiełbasę kroje w plastry i podsmażam w garnku na chrupko, na odrobinie oleju (sama kiełbasa wypuści sporo potrzebnego tłuszczu). Po usmażeniu odkładam ją na talerzyk.
Na pozostały tłuszcz, który wytopił się z kiełbasy, wrzucam pokrojone na kawałki ziemniaki, marchewkę, czosnek i pora. Podsmażam całość jakieś 10 min ( często mieszając) , zalewam bulionem i gotują aż warzywa zmiękną.
Najczęściej zostawiam ją do wystygnięcia i następnego dnia P. przerabia ją na krem blendując dokładnie. Doprawiam solą i pieprzem, podgrzewam i podaję ze świeżą kolendrą lub natką pietruszki oraz z kawałkami chrupkiego chorizo.

Musicie się skusić :)


Smacznego!

niedziela, 19 października 2014

Danie popisowe - Chili con carne

Jednym z moich popisowych dań, które sprawdza się zawsze, jest Chili con carne. Czy lato, czy zima zajadamy się nim chętnie a i gościom zawsze smakuje.
Świetnie nadaje się do zabrania do pracy jak i na obiad czy kolację w domu. Dodatkowym plusem tej potrawy jest to,  że jest ona z serii dań jednogarnkowych. Moja wersja Chili con carne jest oczywiście pikantna i taka też powinna być. Natomiast jak ktoś nie lubi ostrych potraw, polecam ominąć dodawanie papryczki chili oraz zmniejszyć ilość pieprzu cayenne. 
Ale do rzeczy.


Lista składników:
250g wołowego mięsa mielonego
1 duża cebula - drobno posiekana
3 ząbki czosnku - drobno posiekane
1 łyżeczka oregano
1/2 łyżeczki kuminu - najważniejsza przyprawa w tej potrawie, która nadaje jej  bardzo charakterystyczny smak
Pieprz cayenne - ilość wedle uznania
1 czerwona papryka - pokrojona w kostkę
1 puszka pomidorów w kawałkach, najlepiej bez skórki
1 puszka czerwonej fasoli
100ml wody lub bulionu wołowego
1 papryczka chili - drobno posiekana
Sól do smaku
Oliwa bądź olej do smażenia

Jak zwykle najpierw przygotowuje wszystkie składniki.


Potem kroję i siekam to co potrzeba.
Jak mam już wszystko przygotowane zaczynam od zeszklenia cebulki. 
Następnie dodaję czosnek i oregano, które smażę jeszcze minutkę. Później dodaję mięso mielone i kumin. Jak już mięso będzie równomiernie usmażone wlewam do garnka pomidory z bulionem, wrzucam papryczkę chili i całość doprawiam solą i pieprzem cayenne. Teraz przez około 20 minut duszę wszystko na małym ogniu po czym dodaję kolejno czerwoną paprykę a po 5 minutach odcedzoną czerwoną fasolę.

Gotuję wszystko jeszcze ok. 10 minut i gotowe!
Podaję ze śmietaną i startym serem cheddar, najczęściej również z podsmażonymi plackami tortilli.



Smacznego!

PS. Z tej ilości wychodzą nam 2 większe lub 3 mniejsze porcje. Ja najczęściej robię Chili con carne na dwa dni, więc podwajam ilość mięsa i przypraw. Fasolka i pomidory w puszcze pozostają bez zmian. 

środa, 1 października 2014

Pikantna sprawa - Makaron z chorizo

Pikantna kuchnia to u nas codzienność ze względu na P. Hmm w zasadzie pikantna porcja jest dla mnie, P. dostaje porcje wypalającą...jego samego ;)
Są takie potrawy, które możemy jeść bardzo często (my mamy takich kilka). Jedną z nich jest makaron z pikantnym chorizo, przepis znaleziony przez P. w internecie, który przerobiliśmy po swojemu i teraz zajadamy się nim naprawdę często:) Jest to potrawa, która świetnie się nadaje do przygotowania na dwa dni, co u nas jest częstą praktyką.

Potrzebujemy:
Makaron penne  - 250g
Kiełbasa chorizo - 225g pikantnego chorizo
Czerwona cebula - sztuk 1
Suszone płatki chili - 1 łyżeczka
Czerwone wino - 200ml
2 ząbki czosnku
Pomidory z puszki - 100g
Olej
Parmezan (Grana Padano) w kawałku, w DUŻEJ ilości - nikt nie obiecywał, że będzie to danie fit ;)
Jak już zgromadzimy składniki i uda nam się przy tym nie wypić wina przeznaczonego do sosu to dalej idzie już z górki ;)

Posiekaną cebulkę wrzucam na rozgrzany olej wraz z 1 łyżeczką płatków chili i podsmażam przez ok 2 minuty, mieszając bo płatki lubią się przypalać.Następnie wrzucam pokrojoną w półksiężyce kiełbasę i smażę jakieś 5 minut, tak, żeby nie zdążyła zrobić się chrupiąca. Na koniec dodaję czerwone wino 200ml, pomidory z puszki 100g, 2 posiekane lub przeciśnięte ząbki czosnku i doprowadzam do wrzenia. Potem już na małym ogniu gotuje jakieś 20-30 min, w zależności od tego czy wolimy gęsty czy rzadki sos.

Ugotowany makaron mieszam z połową sosu i jak już wspomniałam, jemy go z DUŻĄ ilością  świeżo startego parmezanu ( grana padano) -jak mamy dobry dzień to do takiego obiadu potrafimy zjeść nawet 200g sera - i pozostawię to bez komentarza :D

A wygląda to tak:
Smacznego!

Następnego dnia dogotowuję makaron a pozostałą część sosu odgrzewam na odrobinie pomidorów i czerwonego wina.

piątek, 26 września 2014

A Burgery robię tak - Jalapeno Cheddar Burger

W czeluściach Internetu udało nam się znaleźć przepis na Jalapeno Cheddar Burger, który po odpowiedniej modyfikacji wydaje się być idealnym dla nas. Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje.

Nie ma co ukrywać robimy je dość często :) A dlaczego? - zobaczycie sami!

W wielu miejscach czytam, że najważniejszy przy burgerach jest zakup dobrego mięsa. Oczywiście jest to sprawa kluczowa ale przecież odnosi się to do każdego dania mięsnego. Ja uważam, że poza świeżym, dobrym mięsem bardzo ważne są dodatki a przede wszystkim sos. Myślę, że ta propozycja spodoba się wszystkim, którzy lubią swojego burgera lekko pikantnego.
Sos będzie się nadawał do innych dań, między innymi świetnie się sprawdza jako dodatek do tortilli. 

Na burgery potrzebujemy:
500g mięsa mielonego wołowego ( nam wychodzi z tego 6 hamburgerów)
1 mała cebula ( drobno posiekana)
1 łyżka sosu Worcestershire
Natka pietruszki, koniecznie świeża ( posiekana w ilości sporej - w zależności od upodobań) 
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
Opcjonalnie można do mięsa dodać posiekane papryczki Jalapeno (ja kupuje takie, ale żeby nie było octowego smaku, przelewam je wodą na sitku).

Na pikantny sos "Ranch" potrzebujemy:
4 łyżki majonezu
4 łyżki kwaśnej śmietany
4-5 łyżek soku z limonki
pół łyżeczki pieprzu cayenne
kilka lub kilkanaście plasterków papryczki z wyżej pokazanego słoiczka, również przepłukane wcześniej wodą ( ilość zależy od tego jak ostry chcemy mieć sos)

Dodatki:
6 bułek do hamburgerów
6 plasterków pomidora
6 plasterków cebuli czerwonej lub białej
liście sałaty
6 plastrów sera cheddar ( sprawdzi się każdy ostry i twardy żółty ser)

Wszystkie składniki na burgery mieszam w misce, formuję na mniej więcej równe placki i odstawiam, żeby odtajały.
W międzyczasie przygotowuję i kroje wszystkie dodatki i mieszam składniki na sos.


Jak już sos jest odpowiednio ostry a dodatki pokrojone, do akcji wkracza P. i smaży kotlety na grillowej patelni po kilka minut z każdej strony ( pomyślicie, że w naszym domu P. jest mistrzem smażenia - i zdecydowanie tak jest! jest niezastąpiony :D )
Wkładamy też bułki do piekarnika, żeby nam się lekko zarumieniły. 
Pod koniec smażenia kładziemy na każdym kotlecie kawałek sera żeby się ładnie stopił na gorącym mięsku. 

Na zarumienionej bułce kładziemy sałatę, burgera z serem, cebulę, pomidora i oczywiście na burgerach P. ląduje spora ilość kawałków Jalapeno. Zjadamy je z dużą ilością sosu i popijamy...wiadomo :)
A teraz mam nadzieję wyjaśni się dlaczego tak często je robimy..gotowi??

   



No to smacznego!

czwartek, 25 września 2014

O plackach ziemniaczanych po Sanocku - kto się nie zna ten się zdziwi :)


Ze względu na to, że mój P. z Sanoka pochodzi, mam okazję słyszeć i próbować potraw, o których nie miałam bladego pojęcia, że istnieją. Jest ich naprawdę sporo, postaram się je opisywać po trochu - to naprawdę ciekawe co albo w jaki sposób w innych regionach Polski podaje się do jedzenia. Nie jedna śmieszna sytuacja z tego wynikneła...Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy na Wigilię mama P. podała czosnek...TAK- SAM CZOSNEK jako oddzielne danie, a nie jako dodatek. A jedliście  kiedyś gołąbki na Wigilię?? (oczywiście są z kapustą i grzybami a nie z mięsem;))


Jedną z takich potraw są placki ziemniaczane...no nie do końca same placki, jak sposób ich podawania.

Do tej pory istniały dla mnie dwa rodzaje placków ziemniaczanych: z cukrem albo ze śmietaną.
Jakie było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia P. zaserwował mi placki ziemniaczane podawane z serem białym i szczypiorkiem?


Od tamtej pory jest to jedna z moich ulubionych potraw.

Na placki ziemniaczane potrzebujemy:
6-7 średnich ziemniaków
1 cebula
jajko
sól
pieprz
1 łyżka mąki
olej do smażenia

Ścieram na tarce ziemniaki i cebulę (ja ścieram wszystko na małych oczkach, poza ostatnim ziemniakiem, którego ścieram na dużych dla zagęszczenia masy), doprawiam odrobiną soli i trochę więcej pieprzu. Mieszam z jajkiem i jedną łyżką mąki.
Smażeniem zajmuje się P. ale podejrzałam, że smaży placki na głębszym oleju aż bedą miały lekko brązowy kolor :)

Podaję z wyżej wspomnianym serem białym ( pół kostki sera białego półtłustego, szczypiorek, dużo śmietany 18% żeby miał luźną konsystencję i solę też porządnie :) )

Smacznego!