Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 sierpnia 2015

Ciasto kokosowe - pyszne i zdrowe!

Dzisiaj przepis, który sprawia, że moje odchudzanie jest pyszne! Mowa tutaj o cieście kokosowym, które cieszy zarówno oczy jak i kubki smakowe. Zajadam się nim nie tylko ja ale również P. który zdecydowanie nie jest zwolennikiem dietetycznego jedzenia :D

Ciasto kokosowe z owocami, inspirowane przepisem na Ciastka z mąki kokosowej - Kingi Paruzel. 

Potrzebne będą:
100 gram mąki kokosowej
50 gram wiórek koksowych
4 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka oleju kokosowego
Owoce do dekoracji – najlepiej sprawdzą się tutaj borówki z malinami
Opcjonalnie - 2 łyżki miodu

Wykonanie:
Blaszkę o średnicy 20 cm smarujemy łyżeczką oleju kokosowego, piec nastawiamy na 180 stopni, góra – dół z termoobiegiem.  W misce miksujemy jajka a następnie dodajemy wszystkie pozostałe składniki. Ciasto wylewamy do foremki i dekorujemy dużą ilością owoców. Jak pisałam wyżej dla nas połączenie borówek i malin w tym wypadku sprawdza się najlepiej. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 20 min ( pieczemy ciasto do „suchego patyczka”). Wcinamy ze smakiem po ostudzeniu :)



Ciasto jest proste i szybkie w wykonaniu. Smakuje nawet lepiej drugiego dnia.  Polecam zdecydowanie!

piątek, 17 lipca 2015

Omlet z krewetkami

Dzisiaj podzielę się z Wami kolejnym pomysłem na potrawę bezglutenową. Po raz kolejny udało mi się wykorzystać mąkę gryczaną i zrobić przepyszne danie! Znowu się przekonuję, że podczas odchudzania posiłki nie muszą być nudne albo bez smaku! Połączenie kilku produktów – zdrowych i wartościowych, może przynieść naprawdę nie oczekiwany efekt. I tak też było tym razem. Jestem pewna, że zasmakuje nie tylko tym na diecie :)

Składniki na 1 porcję poniżej.

Omlet:
1 jajko
3 łyżki mąki gryczanej
1 łyżka mąki kokosowej
5 łyżek mleka ryżowego (możecie je zastąpić mlekiem krowim, kokosowym, wodą)
Olej kokosowy do smażenia.

Farsz:
100 gram dużych krewetek – u mnie najczęściej mrożonych
2 pieczarki
3 plasterki pomidora
1 ząbek czosnku
Kilka kropel soku z cytryny
Dwie garście mieszanki sałat ( u mnie szpinak, rukola, rukiew wodna)
Sól, pieprz do smaku
Masło klarowane do smażenia

Przygotowanie:
Krewetki zalewamy wodą i czekamy kilka minut aż się rozmrożą, następnie osuszamy delikatnie ręcznikiem papierowym. Pieczarki obieramy, kroimy w plastry i dusimy na łyżeczce masła klarowanego. Krewetki smażymy również na maśle klarowanym, z czosnkiem i sokiem z cytryny. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, ew. pieprzem cayenne. W międzyczasie miksujemy ze sobą wszystkie składniki na omlet i smażymy z dwóch stron na patelni. Na koniec, kroimy omlet na pół, na jednej części układamy wszystkie składniki, przykrywamy drugą połową i jemy ze smakiem!



Smacznego!


środa, 15 lipca 2015

Chleb bananowy dla bezglutenowych :)

W zeszłym tygodniu zakupiłam mąkę gryczaną i kokosową i zastanawiałam się do czego by tu jąm użyć. Nie ukrywam, że o ile do kokosowej miałam dobre przeczucie to już do gryczanej nie koniecznie. Dlatego też zależało mi na tym aby eksperyment z tymi produktami był udany, żeby nie zraziła się do nich zaraz po pierwszym użyciu. Szczerze? Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! P. zajada się nim nie mniej chętnie jak każdym innym przysmakiem. Podczas gdy chleb piekł się w piekarniku zapach był tak przyjemny, że miałam nadzieję, że w smaku będzie chociaż w połowie tak dobry. Ale okazało się, że jest jeszcze lepszy. No to do dzieła!

Potrzebne będą:
80 gram mąki gryczanej
80 gram maki kokosowej
2 jajka
5 małych, dobrze dojrzałych bananów
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Imbir i cynamon – ilość wedle uznania
Opcjonalnie – 2 łyżki miodu

Wykonanie:
Miksujemy banany z jajkiem, następnie dodajemy resztę składników i mieszamy aż będą tworzyć jednolitą masę. Ciasto wlewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia, posypujemy cynamonem  (u mnie "keksówka") i wstawiamy na 35 minut do nagrzanego piekarnika (180 stopni, termoobieg).

I gotowe!


Ciasto wychodzi lekko wilgotne, dosyć słodkie o silnej nucie bananowej i delikatnie kokosowej. Zupełnie nie czuć mąki gryczanej. 

Na prawdę polecam :) 


środa, 8 lipca 2015

Ryż z kurczakiem i warzywami pełen smaków

Ze względu na ostatnie zmiany w swoim żywieniu w domu przewala się spora ilość warzyw, na które nie zawsze mam ochotę szczególnie w surowej postaci. Sporo ostatnio jadam papryki, pomidorów i choć bardzo je lubię muszę zmieniać formę ich podania bo zaczną mi się nudzić. I tak o to powstała dzisiejsza wariacja, która w smaku przeszła moje oczekiwania :) Najważniejszą rolę w tym daniu odgrywają przyprawy, które wybrałam.

Potrzebne będą (2 porcje):
2 duże piersi z kurczaka
Pół czerwonej cebuli
1/3 cukinii
4 małe kolorowe papryki, albo 1 duża
2 małe pomidory lub 1 większy
3 duże pieczarki
1 torebka brązowego ryżu
3 łyżki przecieru pomidorowego
Olej rzepakowy i masło klarowane do smażenia

Przyprawy:
kumin, kurkuma, wędzona papryka, sól, pieprz, chilli cayenne. 

Przygotowanie:
Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Warzywa kroimy w kostkę, cebulę w pióra. Kurczaka kroimy w kostkę. Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła i dodajemy łyżkę oleju. Zaczynamy od zeszklenia cebuli. Następnie dorzucamy kurczaka i smażymy kilka minuty. Doprawiamy solą, pieprzem, kurkumą, chilli cayenne, kuminem oraz wędzoną papryką. Potem kolejno, grzyby, cukinia i papryka, do miękkości. Następnie podlewamy odrobinę wodą, dodajemy przecier pomidorowy, pomidory i wsypujemy ugotowany ryż. Wszystko ze sobą mieszamy i kiedy sos się zagotuje, podajemy :)


Smacznego!


niedziela, 5 lipca 2015

Cukinia z ryżem i jajkiem - czyli pierwszy przepis bezglutenowy na moim blogu

Jak wiecie, ze względu na problemy ze zrzuceniem zbędnych kilogramów, odstawiłam między innymi produkty glutenowe (tutaj znajdziecie więcej na ten temat -> link) .W związku z tym na moim blogu będą się pojawiały przepisy, które może i Wam ułatwią przygotowanie takich posiłków.

Zaczynamy od prostego przepisu na ryż z cukinią i jajkiem.

Potrzebne będą (składniki na dwie porcje):
1 cukinia
100 gram ryżu (u mnie brązowy)
3 jajka
Sól, pieprz
1 łyżka masła klarowanego
Natka pietruszki, szczypiorek lub inna ulubiona zielenina
Oregano lub zioła prowansalskie

Przygotowanie:
Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Cukinie myjemy (nie obieramy) i kroimy w niedużą kostkę. Podsmażamy na łyżce masła klarowanego, doprawiamy odrobinę sola i pieprzem. Do cukinii dorzucamy ugotowany ryż i smażymy jeszcze chwilę. Na koniec wbijamy jajka, dokładnie mieszamy, smażymy aż będę całkowicie ścięte i doprawiamy do smaku.
Podajemy z ulubioną zieleniną – u mnie natka pietruszki. Ja do tego zrobiłam kotlety z polędwicy wołowej - danie pierwsza klasa!


Smacznego!


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Krem pomidorowy z pikantną nutką :)

Przepis na ten krem z pomidorów znalazłam jakieś 2 lata temu na blogu jest PIĘKNIE i się zakochałam. Pierwsze kilka razy robiłam go faktycznie według przepisu Pani Ani, autorki ww bloga, potem odrobinę go zmieniłam i jest już w naszym jadłospisie na stałe.
Składniki na 3 miseczki:
2 puszki pomidorów,
1 cebula, czerwona lub biała,
1 ząbek czosnku,
Sos Worcestershire,
Zioła: bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn – najlepiej świeże, ale te suszone również się sprawdzają.
Przygotowanie:
Cebulę kroimy na kawałki, czosnek obieramy. Na łyżce oliwy smażymy czosnek w całości. Jak zacznie się rumienić, wyciągamy go i wyrzucamy. Na oliwę wrzucamy cebule i podsmażamy. Następnie dodajemy pomidory z puszki i zioła do smaku. Dusimy zupę ok. 10 min. Dodajemy Sos Worchestershire  (ja daję 3 łyżki) oraz sól i pieprz wedle upodobania, następnie dusimy kolejne 10 min. Po tym czasie zdejmujemy zupę z ognia, blendujemy na gładki krem i gotowe! Podajemy z parmezanem, świeżą bazylią, pestkami dyni, prażonymi płatkami migdałów – pole do popisu jest duże. Dla tych, którzy nie musza dbać o linię polecam jako dodatek grzanki czosnkowe.


Czyż nie wygląda znakomicie? :)
Smacznego!


sobota, 13 czerwca 2015

Najlepszy i najłatwiejszy makaron – czyli spaghetti z czosnkiem.

U nas to danie przewija się bardzo często i to nie ze względu na lenistwo ☺ My po prostu tą wersję makaronu uwielbiamy. Jest prosta, szybka, tania i przepyszna! Musicie koniecznie spróbować.

Składniki:
Makaron spaghetti – u nas ostatnio z pełnoziarnistej mąki durum;
Czosnek – 3 ząbki, drobno posiekane;
Oliwa lub olej do smażenia;
Grana Padano – ilość w zależności od upodobania;

Przygotowanie: 
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, al dente. Po ugotowaniu zdejmujemy z ognia, przelewamy na sitku odrobiną zimnej wody i z powrotem wrzucamy go do garnka. Na rozgrzanym palniku po makaronie podsmażamy delikatnie czosnek z oliwą lub olejem ( ok. 2 min). Musimy bardzo uważać, bo jeśli czosnek zacznie się brązowić będzie gorzki i zepsuje nam smak potrawy. Dlatego lepiej smażyć go krócej niż dłużej ☺ Czosnek z oliwą przelewamy do garnka z makaronem, mieszamy dokładnie i gotowe! Spaghetti podajemy ze świeżo startym parmezanem bądź grana padano.

Palce lizać...i brodę wycierać bo oliwa lubi kapać z makaronu ☺

Smacznego!

sobota, 30 maja 2015

Niespodziewanie pyszny gulasz :D

Z racji zdrowszego odżywania zainwestowałam w kaszę gryczaną i kapustę kiszoną. I co najlepiej pasuje do tego zestawu? Oczywiście gulasz! Że czasu było mało, bo to piątek, bo po pracy, więc gulasz będzie wieprzowy, ale za to z grzybkiem :D Gotowi?

Składniki:
300 gram mięsa wieprzowego na gulasz, kroimy w kostkę
1 duża cebula, kroimy w pióra
2 łyżki oleju
2 łyżki mąki pełnoziarnistej
1 marchewka, obrana, pokrojona w kostkę
garść suszonych grzybów
Przyprawy - 2 liście laurowe, 2 ziela angielskie, słodka papryka, gorczyca biała, kminek mielony, chili cayenne, sól, pieprz

Wykonanie:
Grzyby namaczamy w szklance wody, Przygotowane mięso obtaczamy dokładnie w mące. Pokrojoną cebulę podsmażamy na łyżce oleju, gotową przekładamy do garnka, w którym będziemy robić gulasz. Mięso smażymy na drugiej łyżce oleju, tak aby całkowicie się ścięło. Dolewamy szklankę wody na patelnie, dokładnie  mieszamy i całą zawartość patelni przekładamy do garnka, gdzie czeka już cebula. Dodajemy grzyby wraz z wodą, w której się moczyły, dorzucamy marchewkę i przyprawy - ilość wedle uznania. Gulasz dusimy na małym ogniu, do miękkości.

Podajemy z kaszą gryczaną i kapustą kiszoną.



Tanie, zdrowe i pyszne :D


wtorek, 28 kwietnia 2015

Kawałek nieba na języku czyli Kasza jaglana z bananem i kakao :)

Długo nie mogłam się przełamać bo kasza kojarzy mi się głownie z dodatkiem do obiadu. A jeszcze żeby na słodko? No nie! Jednak zachęcona wieloma przepisami spróbowałam...i przepadłam :) Kasza jaglana z dodatkami, na słodko, jest naprawdę pyszna. Jest świetną alternatywą dla zwolenników porannej owsianki. Koniecznie spróbujcie!

Na jedną porcję potrzebne będą:
3/4 szklanki mleka
3 łyżki kaszy jaglanej
Mały banan
Łyżka kakao
Cynamon do posypania

Przygotowanie:
Kasze przelewamy gorącą wodą. Następnie gotujemy ją na mleku, na małym ogniu, ok 20 minut, często mieszając. Po tym czasie dodajemy kakao i rozgniecionego banana, mieszamy i gotujemy jeszcze 5 minut. Podajemy udekorowane plasterkami banana i posypane cynamonem. 


Kasza jaglana na słodko nadaje się zarówno na śniadanie jak i w mniejszej porcji na deser. Jeśli nie masz rano czasu na przygotowanie, zrób ja dzień wcześniej a rano tylko odgrzej w mikrofalówce.

Smacznego!

sobota, 25 kwietnia 2015

Czerwona soczewica + chorizo = zdrowa zupa męskim okiem

P. gotuje...i to jak :) Nie robi tego na co dzień ale jak już wejdzie do kuchni to jest to zazwyczaj gwarancja sukcesu! A, że ostatnio obydwoje staramy się jeść lżej i zdrowiej, wyszukał ciekawy przepis, który po lekkiej modyfikacji (po co do zupy dodawać np. cukier??) okazał się strzałem w dziesiątkę. I znowu, zupa świetnie się sprawdzi zarówno na obiad czy kolację jak i na lunch do pracy. Naprawdę polecam, nie tylko dla tych co dbają o linie. Jest pyszna, w naszej wersji oczywiście pikantna, sycąca i trochę inna niż zwykle.

Na 4-6 miseczek, potrzebne będą:
Odrobina tłuszczu do smażenia . U nas ostatnio króluje olej rzepakowy, nierafinowany, tłoczony na zimno.
200 gram kiełbasy chorizo, pikantnej - pokrojonej w półksiężyce
1 duża cebula (biała lub czerwona) - pokrojona
2 marchewki - pokrojone w półksiężyce
Szczypta kuminu
3 ząbki czosnku - posiekane
1 łyżeczka wędzonej papryki. Jeśli nie macie, słodka papryka też może być.
1 łyżka octu winnego
2 łyżki czerwonego, wytrawnego wina
250 gram czerwonej soczewicy
2 x 400 gram pomidorów z puszki, krojonych
850 ml bulionu
Naturalny jogurt, odrobina wędzonej papryki i odrobina ostrej oliwy do podania.

Wykonanie:
Na rozgrzanym oleju podsmażamy kiełbasę chorizo na pół chrupko i wyciągamy na talerzyk. Na tłuszczu, który wytopił się z kiełbasy podsmażamy cebulę, marchewkę i kumin, przez ok 10 minut tak, żeby marchewka trochę zmiękła. Następnie dodajemy czosnek i smażymy dalej ok 1 minutę. Potem wędzona papryka, ocet i wino i smażymy następną minutę. Na koniec wsypujemy soczewicę, dolewamy pomidory i bulion i gotujemy na wolnym ogniu 25 - 30 minut, do momentu kiedy soczewica zrobi się delikatna i miękka. Całość blendujemy, ale nie na gładko.
Zupę podajemy z kawałkami usmażonej kiełbasy chorizo, delikatnie posypaną wędzoną papryką. Ozdabiamy odrobiną jogurtu naturalnego i kilkoma kroplami pikantnej oliwy.

I gotowe. Gwarantuje, że jest smaczne i zdrowe!
Swoją drogą, śmieszne doświadczenie, wcielić się czasem w rolę pomocnika kucharza :D

Smacznego!



czwartek, 23 kwietnia 2015

Spaghetti z krewetkami w wersji fit.

Dzisiaj mam dla Was przepis na makaron z krewetkami w wersji fit :) W poście Sukces mierzony w centymetrach, opowiadałam Wam jaki jest mój sposób na powrót do formy i zdrowszego odżywiania się. Głównym założeniem mojego planu jest wymiana części produktów, na zdrowsze i mniej kaloryczne. Jedyne, czego postanowiłam nie wymieniać, ze względu na smak, to białe makarony na pełnoziarniste. Ale z biegiem czasu, zdanie zmieniłam i tak o to przedstawiam Wam prawdziwie zdrowy posiłek, świetny zarówno na obiad jak i posiłek po treningowy ( dla mnie to jedno i to samo, ponieważ ćwiczę po pracy). 

Potrzebne będą:
Makaron pełnoziarnisty do spaghetti - u mnie z pełnoziarnistej mąki durum (ma więcej witamin i minerałów niż zwykła pszenna mąka, dodatkowo ma mniejszy indeks glikemiczny). Jeśli chodzi o ilość, to niestety każdy musi ćwiczyć na sobie. Moja jedna porcja na obiad, to szklanka makaronu (objętość po ugotowaniu).
Kilka krewetek królewskich (jeśli zamrożone, rozmrażamy przed planowanym gotowaniem). 
1 ząbek czosnku
Pół łyżki oleju kokosowego
2 łyżki soku z cytryny 
Garść natki pietruszki
Pieprz, najlepiej ten świeżo zmielony, do smaku
Bazylia lub inne świeże zioła do dekoracji
4 łyżeczki świeżo startego parmezanu lub grana padano

Przygotowanie:
Makaron gotujemy wedle wskazówek na opakowaniu, al dente. Wtedy będzie smaczniejszy i będzie miał niższy indeks glikemiczny. Poza tym, kto lubi rozpaćkany makaron ;) Siekamy czosnek i natkę pietruszki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i podsmażamy krewetki ok. 5 min. Ja lubię, kiedy się lekko zarumienią. Następnie dodajemy czosnek i sok z cytryny, i smażymy dalej około minuty. Chwilę przed końcem krewetki posypujemy natką pietruszki doprawiamy pieprzem do smaku, mieszamy i gotowe!  Krewetki podajemy z makaronem, i parmezanem, ozdabiamy ziołami. 

Spaghetti - palce lizać :)


A tu, mała porcja zapakowana na jutro do pracy, bo trochę przesadziłam z ilością ugotowanego makaronu ;) 


Ale w zasadzie, to jest to świetne rozwiązanie, które stosuję bardzo często- gotuję, trochę więcej i mam na kolejny dzień na lunch, lub podwójną porcję i jest na obiad. Trzeba dbać o swój czas.

Już niedługo, kolejne zdrowe i smaczne przepisy, bo kuchnia fit nie musi być nudna!


niedziela, 19 kwietnia 2015

Udka z kurczaka w rozmarynie z cytrynową nutą

U nas dzisiaj na obiad pieczone udka z kurczaka w rozmarynie. Robiliśmy je już nie raz, wychodzą aromatyczne i soczyste więc pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami tym prostym przepisem. Są pyszne zarówno zaraz po upieczeniu jak i następnego dnia, odgrzane w pracy. Poza tym każdy w biurze , jak tylko poczuje ten zapach, będzie Wam zazdrościł takiego lunch box'a ;)

Na jeden obiad dla dwóch osób potrzebujemy:
2 udka z kurczaka
pół cytryny
3 gałązki rozmarynu
2 ząbki czosnku
2 łyżki oliwy
sól
pieprz

Przygotowanie:
Udka z kurczaka myjemy i osuszamy. Jeśli chcecie mieć bardziej zdrową wersję i mniej kaloryczną, zdejmujemy z udek skórę. Cytrynę dzielimy na 4 cząstki. Obrywamy igiełki z jednej gałązki rozmarynu i drobno siekamy. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Mieszamy posiekany rozmaryn i czosnek z 2 łyżkami oliwy (u nas jest to oliwa z płatkami chili) i mamy już marynatę do mięsa.
Nacieramy kurczaka marynatą i wkładamy na jakiś czas do lodówki (można również przygotować mięso i marynatę dzień wcześniej i trzymać całą noc w lodówce). Ok. pół godziny przed planowanym pieczeniem wyciągamy mięso z lodówki. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy niewielką ilością marynaty spod kurczaka i układamy dwie gałązki rozmarynu. Na to wykładamy kurczaka i polewamy pozostałą częścią marynaty. Przekładamy mięso cząstkami cytryny i wkładamy naczynie do nagrzanego piekarnika (180 stopni).


Pieczemy ok. 1,5 godziny, pod przykryciem (ja mam naczynie bez przykrycia więc nakładam folię aluminiową). Jakieś 10 minut przed końcem można włączyć opcję grill, żeby wierzch mocniej się zarumienił.

Gotowego kurczaka podajemy  zazwyczaj np. z pieczonymi ziemniakami i pieczoną zielona fasolką.



Powiem Wam, że rozmaryn zawsze przywołuje u mnie wspomnienie lata więc to danie nie tylko jest pyszne ale również świetnie działa na moje samopoczucie. Mam nadzieję, że i Wam zasmakuje!




wtorek, 14 kwietnia 2015

Moje propozycje na poranną fit przekąskę.

Dzisiaj krótko o tym co proponuje zjeść zanim wyjdziecie z domu. Pisałam Wam w poście Sukces mierzony w centrymetrach, że dzień zaczynam od napoju cytrynowo - imbirowego oraz od przekąski. Bardzo ważne jest aby do godziny po przebudzeniu zjeść pierwszy posiłek a ja rano nie mam ani czasu ani ochoty na śniadanie. Ale złapać, w trakcie szykowania się, coś na ząb - jak najbardziej. Pamiętajcie! Jeśli wychodzicie z domu na czczo zwiększa się prawdopodobieństwo, że sięgniecie po słodką przekąskę przed śniadaniem, która będzie dużo bardziej kaloryczna niż ta przygotowana w domu. Dodatkowo wygłodniały po nocy organizm zdąży już zgromadzić zapasy tłuszczu,  które bardzo ciężko jest zgubić. Tak więc do dzieła!
Tutaj muszę przyznać, że jestem dosyć monotematyczna, bo zazwyczaj zjadam wafla ryżowego z dodatkami. Jest to albo łyżeczka nisko słodzonego dżemu, albo łyżeczka miodu, no i moja ulubiona opcja...wafel ryżowy z łyżeczka masła orzechowego domowej roboty (tutaj znajdziecie mój przepis) i 3-4 plasterki banana. Zdarza mi się zamieniać wafel ryżowy na kromkę ciemnego chleba tostowego.


Ale generalnie pole do popisu jest większe. Ostatnio rozsmakowałam się też w jogurcie z owocami...ale...żebyście nie pomylili jogurtu owocowego z jogurtem z owocami :) Oczywiście mówię tu o połączeniu jogurtu naturalnego, nie słodzonego, z dodatkiem świeżych owoców lub owoców z mrożonki. W proporcjach wygląda to tak: 4 łyżki jogurtu plus owoce do wyboru - duża garść truskawek, malin lub jagód, lub pół jabłka albo banana, kiwi, pomarańczy lub grejpfruta. Czasami zamiast jogurtu zjadam tą samą ilość owoców w połączeniu z 80g kefiru. Dobrym połączeniem  jest też 50g białego sera, półtłustego z owocami do wyboru jak wyżej lub z łyżeczką miodu czy dżemu nisko słodzonego.




Generalnie, zasada jest prosta - chodzi o to, żeby przekąska była zdrowa i miała ok 90-110 kcal.  A dlaczego? Dlatego, że chcemy zmieścić się w przedziale 1500 - 1600 kalorii dziennie a jeszcze kilka pysznych rzeczy przed nami w ciągu dnia :) Poza tym, nie ma to być posiłek tylko oszukanie naszego organizmu i skuteczna pobudka.


Podane w poście proporcje mieszczą się w odpowiednim przedziale kalorii więc jeśli macie ochotę to korzystajcie z gotowej podpowiedzi. Oczywiście ja zjadam je rano, bo wynika to z mojego rozkładu dnia ale dla Was może to być inspiracja na przekąskę w ciągu dnia, tylko pamiętajcie...jedna dziennie :D
Podzielcie się też ze mną swoimi pomysłami na niskokaloryczną pobudkę!


niedziela, 8 marca 2015

Jak dobrze zacząć dzień!

Powszechnie wiadomo, że kto rano wstaje temu trzeba podać coś na rozbudzenie :) Bo niby dobrze i zdrowo jest wstawać wcześnie ale wymaga to trochę wysiłku i przyzwyczajenia. Trzeba też znaleźć coś, co nam te poranki ułatwi. Jak dla mnie świetnym rozwiązaniem jest bardzo prosta mikstura: woda, cytryna i imbir. Nie tylko jest pyszna ale ma też bardzo pozytywne działanie a to wszystko dzięki połączeniu odpowiednich składników:

- Woda wypita krótko po przebudzeniu pozwala na oczyszczenie organizmu z pozostałych toksyn oraz przyspieszenie metabolizmu.

- Cytryna, dzięki swoim właściwościom również oczyszcza organizm oraz pobudza metabolizm. Dzięki witaminie C wpływa na poprawę odporności naszego organizmu. Ma również bardzo dobry wpływ na jakość paznokci, włosów oraz zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Niby zwykła cytryna a to dopiero kilka z wielu jej wspaniałych cech.

- Imbir również wspomaga pracę naszego metabolizmu, ma właściwości rozgrzewające oraz wspomaga nasz układ odpornościowy.

A tak ja przygotowuję swój poranny napój:
Wieczorem zalewam kilka plastrów świeżego imbiru ciepłą wodą (pół kubka), przykrywam talerzykiem i zostawiam na noc. Rano dodaję świeżo wyciśnięty sok z połowy cytryny oraz dopełniam kubek gorącą wodą. Wypijam go na ciepło, małymi łyczkami, podczas rannych przygotowań. 

Napój ma zbawienny wpływ na oczyszczenie organizmu z toksyn, poprawę naszego układ u odpornościowego oraz na pomoc w walce ze zbędnym tłuszczykiem, poprawia stan skóry, włosów i paznokci. Poza tym ma jeszcze jedną, bardzo ważną cechę - rewelacyjnie działa na poprawę nastroju i daje kopa energetycznego a to bardzo ważne o wczesnej godzinie. 

Chyba nie muszę już dłużej Was namawiać. Stosujcie tą metodę codziennie rano a same przekonacie się, że to naprawdę świetny pomysł na rozpoczęcie dnia. Dzięki temu nawet o wczesnej godzinie (ja wstaję o 5) czuję się świeża i pełna energii!


A jakie są Wasze sposoby na dobry początek dnia?


wtorek, 28 października 2014

Masło orzechowe domowej roboty :)

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masło orzechowe, mój ukochany również. Jest nie tylko smaczne ale i zdrowe. Niestety, kupione w sklepie to jedna wielka pomyłka i pułapka - najczęściej zawiera dodatkowe cukry, tłuszcze i nie wiadomo co jeszcze. Mam taką mądrą siostrzenicę, która zna się na tym lepiej i mogłaby wiele o tych zupełnie nie potrzebnych dodatkach opowiedzieć :)
Masło orzechowe domowej roboty jest bardzo smaczne a w rozsądnych ilościach pomaga spalić tkankę tłuszczową - oczywiście nie działa to jak środek - cud ;) tylko jest potrzebnym i bardzo wartościowym składnikiem różnorodnej diety. Więcej możecie przeczytać na stronach, które prowadzą osoby, wykształcone w tym kierunku. Ja się aż tak  nie znam to i mądrzyć  się nie będę :)
Natomiast zdecydowanie mogę Wam powiedzieć, jak zrobić takie masło w domu.

Potrzebne będą:
400-500 gram orzeszków ziemnych (ja kupuje w łupinach, także mamy trochę zabawy z obieraniem, 
ale wiem, że na pewno nie są one w żaden sposób przetworzone :) )
Szczypta soli
Łyżka syropu z agawy* (może to być również miód, cukier, lub każda inna substancja słodząca, która Wam odpowiada, chodzi o to żeby delikatnie przełamać smak ale nie dodawać niepotrzebnie kalorii)

Blender, najlepiej kielichowy, o naprawdę dobrej jakości nożach. 

I teraz uwaga, będzie ciężko:
Orzeszki wrzucamy do blendera i tak długo je mielimy aż zrobi się z nich masło - nie żartuje, orzeszki ziemne wypuszczają swój naturalny tłuszcz, który pozwala nam uzyskać konsystencje masła. I już prawie koniec. Jak uzyskamy zadowalającą nas gęstość, dodajmy szczyptę soli i łyżkę syropu, mieszamy jeszcze chwile 
i gotowe! Przechowuję je w słoiku, w lodówce - jest gotowe do smarowania zaraz po wyciągnięciu.


Można całość zblendować na gładką masę lub część orzeszków zostawić tylko lekko rozkruszonych, wtedy będzie lekko chrupkie. My najczęściej jemy masło orzechowe na tostach lub z waflami ryżowymi i bananem ale kombinacji jest wiele. Próbujcie i wybierzcie swoją ulubioną wersję.

PS. Czy jest większa przyjemność niż zjeść produkt własnej roboty zamiast ze sklepowej półki?:)

*

niedziela, 19 października 2014

Danie popisowe - Chili con carne

Jednym z moich popisowych dań, które sprawdza się zawsze, jest Chili con carne. Czy lato, czy zima zajadamy się nim chętnie a i gościom zawsze smakuje.
Świetnie nadaje się do zabrania do pracy jak i na obiad czy kolację w domu. Dodatkowym plusem tej potrawy jest to,  że jest ona z serii dań jednogarnkowych. Moja wersja Chili con carne jest oczywiście pikantna i taka też powinna być. Natomiast jak ktoś nie lubi ostrych potraw, polecam ominąć dodawanie papryczki chili oraz zmniejszyć ilość pieprzu cayenne. 
Ale do rzeczy.


Lista składników:
250g wołowego mięsa mielonego
1 duża cebula - drobno posiekana
3 ząbki czosnku - drobno posiekane
1 łyżeczka oregano
1/2 łyżeczki kuminu - najważniejsza przyprawa w tej potrawie, która nadaje jej  bardzo charakterystyczny smak
Pieprz cayenne - ilość wedle uznania
1 czerwona papryka - pokrojona w kostkę
1 puszka pomidorów w kawałkach, najlepiej bez skórki
1 puszka czerwonej fasoli
100ml wody lub bulionu wołowego
1 papryczka chili - drobno posiekana
Sól do smaku
Oliwa bądź olej do smażenia

Jak zwykle najpierw przygotowuje wszystkie składniki.


Potem kroję i siekam to co potrzeba.
Jak mam już wszystko przygotowane zaczynam od zeszklenia cebulki. 
Następnie dodaję czosnek i oregano, które smażę jeszcze minutkę. Później dodaję mięso mielone i kumin. Jak już mięso będzie równomiernie usmażone wlewam do garnka pomidory z bulionem, wrzucam papryczkę chili i całość doprawiam solą i pieprzem cayenne. Teraz przez około 20 minut duszę wszystko na małym ogniu po czym dodaję kolejno czerwoną paprykę a po 5 minutach odcedzoną czerwoną fasolę.

Gotuję wszystko jeszcze ok. 10 minut i gotowe!
Podaję ze śmietaną i startym serem cheddar, najczęściej również z podsmażonymi plackami tortilli.



Smacznego!

PS. Z tej ilości wychodzą nam 2 większe lub 3 mniejsze porcje. Ja najczęściej robię Chili con carne na dwa dni, więc podwajam ilość mięsa i przypraw. Fasolka i pomidory w puszcze pozostają bez zmian. 

sobota, 4 października 2014

Placuszki bananowo - owsiane a'la Ola :)

Taki o to pomysł na szybkie śniadanie fit podrzuciła mi jedna z moich siostrzenic :)

Potrzebne będą (porcja na 2 osoby) :
2 banany
2 jajka
6 łyżek mąki
6 łyżek płatków owsianych
Olej kokosowy do smażenia (może być też masło)

Kroimy banany na małe kawałki i miksujemy je z jajkami i mąką. Na koniec dorzucamy płatki owsiane i mieszamy.
Na rozgrzaną patelnię dajemy odrobinę oleju kokosowego (lub przecieramy patelnię masłem) i smażymy ( wiadomo kto smaży :) ) nieduże placuszki z dwóch stron. 

Ola podaje je z kwaśnym owocami, P. najbardziej lubi z dżemem a ja najchętniej jem same, ponieważ placki wychodzą lekko słodkawe.
Placuszki bananowo - owsiane a'la Ola polecam szczególnie na niedzielne śniadania - pyszota :D



Smacznego śniadanka!

czwartek, 25 września 2014

O plackach ziemniaczanych po Sanocku - kto się nie zna ten się zdziwi :)


Ze względu na to, że mój P. z Sanoka pochodzi, mam okazję słyszeć i próbować potraw, o których nie miałam bladego pojęcia, że istnieją. Jest ich naprawdę sporo, postaram się je opisywać po trochu - to naprawdę ciekawe co albo w jaki sposób w innych regionach Polski podaje się do jedzenia. Nie jedna śmieszna sytuacja z tego wynikneła...Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy na Wigilię mama P. podała czosnek...TAK- SAM CZOSNEK jako oddzielne danie, a nie jako dodatek. A jedliście  kiedyś gołąbki na Wigilię?? (oczywiście są z kapustą i grzybami a nie z mięsem;))


Jedną z takich potraw są placki ziemniaczane...no nie do końca same placki, jak sposób ich podawania.

Do tej pory istniały dla mnie dwa rodzaje placków ziemniaczanych: z cukrem albo ze śmietaną.
Jakie było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia P. zaserwował mi placki ziemniaczane podawane z serem białym i szczypiorkiem?


Od tamtej pory jest to jedna z moich ulubionych potraw.

Na placki ziemniaczane potrzebujemy:
6-7 średnich ziemniaków
1 cebula
jajko
sól
pieprz
1 łyżka mąki
olej do smażenia

Ścieram na tarce ziemniaki i cebulę (ja ścieram wszystko na małych oczkach, poza ostatnim ziemniakiem, którego ścieram na dużych dla zagęszczenia masy), doprawiam odrobiną soli i trochę więcej pieprzu. Mieszam z jajkiem i jedną łyżką mąki.
Smażeniem zajmuje się P. ale podejrzałam, że smaży placki na głębszym oleju aż bedą miały lekko brązowy kolor :)

Podaję z wyżej wspomnianym serem białym ( pół kostki sera białego półtłustego, szczypiorek, dużo śmietany 18% żeby miał luźną konsystencję i solę też porządnie :) )

Smacznego!